<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789</id><updated>2011-12-24T07:09:43.341+01:00</updated><category term='Przekleństwo wyboru'/><category term='Sam ze sobą na sam'/><category term='Reklama dźwignią głupoty'/><category term='Zaczynamy biznes'/><category term='Deja vu'/><category term='Urząd przyjacielem twym'/><category term='O cudownym rad sposobie'/><category term='Trudne bloga początki'/><category term='O informacji prawie poważnie'/><category term='Ich nie dogonisz'/><category term='W poszukiwaniu zdrowego rozsądku'/><category term='Polowanie czas zacząć'/><category term='Jaki piękny kryzys mamy.'/><category term='INTERNET - mundus vult decipi'/><category term='Mikrobiznes - interes przez duże &quot;G&quot;'/><category term='Na początku była reklama'/><category term='Bo Polak potrafi'/><category term='Pracownicy - coś dla entuzjastów horrorów'/><title type='text'>Mikrobiznes</title><subtitle type='html'>Cudowny świat właściciela małej firmy w raju nad Wisłą</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>19</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-3174680936887948440</id><published>2011-12-23T21:54:00.010+01:00</published><updated>2011-12-24T07:04:09.557+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przekleństwo wyboru'/><title type='text'>Przekleństwo wyboru</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Telefon&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie uwierzycie, ale kiedyś ludzie żyli bez telefonu.&lt;br /&gt;Żeby przekazać jakąkolwiek wiadomość musieli się spotkać. Musieli spojrzeć sobie w oczy.&lt;br /&gt;Dochodziło do tego, że w akcie desperacji pisali listy. Wtedy wszyscy posiadali zanikającą dziś umiejętność pisania i czytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i stała się jasność.&lt;br /&gt;Jestem tak stary, że czasami wydaje mi się, że pamiętam tamte czasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale do rzeczy.&lt;br /&gt;Czy ktoś wie jak wygadać abonament telefoniczny do końca?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co miesiąc dopisują mi niewykorzystane minuty.&lt;br /&gt;Co miesiąc coś doliczają do rachunku.&lt;br /&gt;Płacę coraz więcej.&lt;br /&gt;Niewykorzystanych nie wykorzystam do końca żywota swego.&lt;br /&gt;Oczywiście mogę zmienić taryfę z delfina na antylopę lub free poniedziałki od 23:00.&lt;br /&gt;Ale co to zmieni.&lt;br /&gt;Nie chcę wysyłać tysięcy smsów miesięcznie. Nie chcę sprawdzać Facebooka co 5 minut.&lt;br /&gt;Nie chcę prowadzić telekonferencji z klientami po północy.&lt;br /&gt;Nie obchodzi mnie, czy mój interlokutor jest fanem Pomarańczy, Zabawy, czy T-mobila.&lt;br /&gt;Nie obchodzi mnie, która jest godzina.&lt;br /&gt;Mam w głębokim poważaniu kwestię wyboru stacjonarny, czy komórka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Telefon jest dla mnie tylko i wyłącznie doraźnym środkiem komunikacji między ludźmi.&lt;br /&gt;Tu i teraz.&lt;br /&gt;Niczym więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieśmiało próbowałem wytłumaczyć moją nowatorską teorię telefonu nawiedzonym panienkom z telekomów, które ciągle dzwonią z pytaniem, czy nie zechciałbym płacić mniej.&lt;br /&gt;O, nie. Tylko nie to.&lt;br /&gt;Już wiem, że wysokość rachunku jest odwrotnie proporcjonalna do wielkości abonamentu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha,&lt;br /&gt;jeżeli chcecie wybrać najlepszy telekom, zajrzyjcie na dowolne forum z wątkiem o telekomunikacji. Wyjątkowa zgodność opinii:&lt;br /&gt;WSZYSTKIE SĄ NAJGORSZE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Telewizja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16, 48, 84, czy 114 ?&lt;br /&gt;Cholerna numerologia programowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieważne, że oglądasz kilka ulubionych. Wyścig trwa.&lt;br /&gt;Niestety nie możesz skonfigurować dowolnego zestawu.&lt;br /&gt;W pakiecie zawsze dostaniesz jakiś shit za który musisz jeszcze zapłacić.&lt;br /&gt;Do tego jeszcze kanały HD, tematyczne, sportowe.&lt;br /&gt;Miesiąc gratis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybierasz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płacisz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amerykański trójpak filmowy. Sensacja, komedia, powtórki.&lt;br /&gt;Dostajesz 3 w 1. Prawie wyłącznie powtórki amerykańskich komedii.&lt;br /&gt;Rezygnujesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybierasz sportowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dzisiaj możesz oglądać extraklasę, ligę mistrzów, ligi krajów, które podobno istnieją, boks, snooker, golf, dart oraz bezpośrednie transmisje z mistrzostw curlingu.&lt;br /&gt;Niestety mecz Legii w Eurolidze transmitują w SuperHD, a tego niestety nie posiadasz.&lt;br /&gt;Nie zobaczysz również walki Adamka, Kliczki, ale możesz nacieszyć się powtórkami walk, które wstrząsnęły światem dwadzieścia lat temu.&lt;br /&gt;Dodatkową atrakcją są nieustające powtórki bramek miłościwie nam panującego Prezesa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ich nie dogonisz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A było tak pięknie.&lt;br /&gt;Jeden program. Od 17 do 23. W soboty do północy.&lt;br /&gt;Absolutna równość. Wszyscy oglądają to samo.&lt;br /&gt;Żadnych stresów.&lt;br /&gt;Wynik przeczytałeś nazajutrz w gazecie.&lt;br /&gt;Wyspany i zrelaksowany budowałeś socjalistyczną ojczyznę.&lt;br /&gt;A dobry film?&lt;br /&gt;Były kina. Prawdziwe małe kina, żadne multipleksy.&lt;br /&gt;I nikt nie żarł popcornu.&lt;br /&gt;Boże, jak ja nie znoszę kukurydzy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-3174680936887948440?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/3174680936887948440/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=3174680936887948440' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/3174680936887948440'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/3174680936887948440'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2011/12/przeklenstwo-wyboru.html' title='Przekleństwo wyboru'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-4094154992828449920</id><published>2011-03-13T13:06:00.007+01:00</published><updated>2011-03-13T21:11:35.815+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Deja vu'/><title type='text'>Deja vu</title><content type='html'>Pamiętacie co się działo przy składaniu wniosków do Programu Innowacyjnej Gospodarki finansowanego przez UE.&lt;br /&gt;Zapachniało socjalizmem. Całonocne dyżury, listy społeczne, przepychanki.&lt;br /&gt;Deja vu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po prawie dwóch latach sprawdziłem co zdziałali P.T. Beneficjenci.&lt;br /&gt;Swoje działania śledcze ograniczyłem do kilkudziesięciu subiektywnie wybranych firm.&lt;br /&gt;Starałem się znaleźć jakikolwiek ślad realizacji projektu na, który wzięto pieniądze.&lt;br /&gt;Niezłe pieniądze - średnia dotacja znacznie przekracza &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;500 &lt;/span&gt;tys zł.&lt;br /&gt;Spodziewałem się pionierskich rozwiązań w dziedzinie IT.&lt;br /&gt;Nie wiem, czy są pionierskie, bo w większości istnieją jedynie na stronach PARP i innych agencji rządowych.&lt;br /&gt;Wiele można znaleźć na stronach referencyjnych firm, które przygotowywały projekt dla wnioskodawcy.&lt;br /&gt;Dobra robota, chłopcy.&lt;br /&gt;Dzięki waszej twórczej pracy udało się wyszarpać conajmniej 10 razy więcej, niż warte są projekty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to lecimy (zwóćcie uwagę na twórcze nazewnictwo projektów, pisownia oryginalna).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Innowacyjny system translatorski (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;804.880&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;Jest kilka niezłych serwisów. Żaden nie posiada oznaczeń donatora: UE. Nie istnieje serwis z danymi wnioskodawcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Zaawansowana wyszukiwarka usług turystycznych, rozrywkowych i gastronomicznych (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;395.037&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;Nie natrafiłem na ślady tego dziwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Internetowy kalkulator dietetyczny (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;320.399&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;Wysyp portali o diecie. Na właściwy ślad nie natrafiłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Portal dla przedsiębiorców branży mody (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;663.085&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;Pojedyncza strona z danymi teleadresowymi, którą można stworzyć w 5 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Pakiet usług blogosfera (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;633.377&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;Natrafiłem na blog jakich są tysiące oraz stronę, która wyjaśnia co Wiki myśli o blogosferze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Pakiet internetowy kanał sztuki (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;827.251&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;Zamiast pakietu atrakcyjny komunikat: Strona w przygotowaniu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Portal internetowy, innowacyjne narzędzie na rynku usług medycznych (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;765.000&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;Poddaję się po kilku próbach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. E-usługi z zakresu automatycznej rekomendacji produktów (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;799.947&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;Jestem szalenie ciekaw jak to działa. Na razie musi mi wystarczyć ciekawość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Serwis edukacyjny na temat świadomej konsumpcji farb (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;662.235&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;Niestety zamiast tajemnic świadomej konsumpcji istnieje tylko serwis firmowy producenta farb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Baza dokumentująca wydarzenia sportowe w kraju (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;397.885&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt; Chociaż skazana na komercyjny sukces, nie działa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11. Elektroniczna Platforma Rozwoju Przedszkolaka (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;500.480&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Zapraszają wkrótce. Cieszcie się Przedszkolaki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12. Oprogramowanie do obsługi usług świadczonych cyklicznie (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;804.880&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Tajemnica pozostaje tajemnicą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13. Internetowa Platforma Eventowo-Konferencyjna (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;754.290&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Już sama nazwa projektu jest warta tych pieniędzy. Nic więcej nie potrzeba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14. Elektroniczne usługi dotyczące tematyki kosmetycznej i zarządzania sobą w czasie (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;799.960&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Chyba oddali się zarządzaniu sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15. Platforma internetowa oferująca usługi w czasie 7dni (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;541.365&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Nie dowiedziałem się co zrobić z usługami świadczonymi w innym terminie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16. Pierwsza platforma informacyjno-społecznościowa dla sektora rolniczego (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;597.365&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Coś jest. Nawet popularne  - na forum kilkanaście postów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17. Serwis internetowy w zakresie zwierząt domowych (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;655.431&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Mój kot jest niepocieszony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18. Telefoniczny serwis prognozy pogody na żądanie (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;850.000&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Proponuję drugie pieniądze wziąć za serwis dalekopisowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19. Internetowy system automatycznych rezerwacji usług (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;679.150&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Musicie Państwo jeszcze zaczekać z rezerwacją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20. Internetowa platforma wyboru posiłków przez przedsiębiorstwo (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;729.334&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Nie wiem o co chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21. Konsultant ślubny w cyberprzestrzeni (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;331.901&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Wśród dziesiątek portali ślubnych trudno znależć ten jedyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22. Platforma e-usługowa dla pilotów samolotów (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;812.039&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  To może być tajne. Odpuszczamy po kilku próbach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23. Portal networkingowy umożliwiający założenie Zakładu Pracy (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;719.610&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Wreszcie każdy będzie mógł sobie założyć. Ale jeszcze nie dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24. Portal wyszukaj auto oraz 5 automatycznych usług związanych z rynkiem nowych samochodów (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;658.639z&lt;/span&gt;ł)&lt;br /&gt;  Jedna strona i komunikat, że się przygotowują. Nie mogę się doczekać tych pięciu usług.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25. Elektroniczny kalendarz dni wolnych na świecie (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;176.235&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Chyba zbierają dane u źródła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26. Pierwsza w Polsce platforma wyprzedażowa (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;789.784&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Na takie platformy trafiałem już 20 lat temu. Tzn. nie na takie, bo owej nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27. Internetowa platforma zabawkowa (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;521.475&lt;/span&gt;zł)&lt;br /&gt;  Pusta domena bezpłatnie zaparkowana w jednej z firm hostingowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tym zabawnym akcentem kończymy nasz subiektywny przegląd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejrzałem jedynie ułamek listy projektów.&lt;br /&gt;Mam dość.&lt;br /&gt;Przeraża skala zjawiska,  ogromne pieniądze wyrzucone w błoto i niekompetencja decydentów.&lt;br /&gt;Ale przecież to nic nowego.&lt;br /&gt;Deja vu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominam, że pieniądze, które dostajemy od Unii przyjdzie nam kiedyś zwrócić.&lt;br /&gt;Proponuję listę Beneficjentów zamienić w listę Ofiarodawców.&lt;br /&gt;Kto jest za ?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-4094154992828449920?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/4094154992828449920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=4094154992828449920' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/4094154992828449920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/4094154992828449920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2011/03/deja-wu.html' title='Deja vu'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-8959676512404806825</id><published>2010-10-16T08:54:00.013+02:00</published><updated>2010-10-16T13:58:28.181+02:00</updated><title type='text'>Im lepiej, tym gorzej.</title><content type='html'>Już osiemnaście lat pomagam małym i mniejszym. Wymyśliłem, realizuję, rozwijam swoją idee fix. Z uporem maniaka stosuję niezmiennie te same zasady równego traktowania, mnogości działań i minimalnej opłaty.  Jestem dobry. Chcę być lepszy. Dążę do doskonałości, której oczywiście nigdy nie osiągnę. Coraz wyraźniej dostrzegam niepokojącą prawidłowość. Jakość oferty jest odwrotnie proporcjonalna do osiąganych wyników finansowych. Czyli im lepiej, tym gorzej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze fascynowało mnie, dlaczego właściciele małych firm wydają mnóstwo forsy na nic nie wartą reklamę. Dlaczego chcą zaistnieć wśród setek podobnych firm, gdzie szansa dotarcia do oferty oscyluje wokół zera.&lt;br /&gt;Często słyszę pytanie, ile ma Pan wśród swoich klientów firm z mojej branży. Gdy słyszą, że jedną, dwie lub żadnej, są najzwyczajniej w świecie rozczarowani. Oni nie chcą się wyróżnić, nie zależy im, by być zauważonym. Chcą być w grupie. Im większej tym lepiej.  Nie rozumieją, że wnosząc opłatę do katalogu zawierającego tysiące firm sponsorują tych, którzy zapłacą więcej. Zapłacą, by oferta była pierwsza, pogrubiona, w ramkach, opatrzona stosownym komentarzem. Oczywistość, że im mniej firm, tym prawdopodobieństwo trafienia większe, nie jest żadnym argumentem. A podobno matematyka w szkole jest obowiązkowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Entuzjaści reklam telewizyjnych twierdzą, że na przykład takie ZUBI (kojarzy się z czymś? Tak. Więc jednak oglądacie reklamy) wszyscy znają, a o Pana firmie słyszę pierwszy raz. Pomijając, że zawsze musi być ten pierwszy raz, nie chodzi o moją popularność, ale jego. Przyszli klienci mają poznać &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jego &lt;/span&gt;ofertę, mają trafić do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jego &lt;/span&gt;firmy, kupić &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jego &lt;/span&gt;produkt.  Ja jestem tylko tylko magiczną, niewidzialną ręką, która może to ułatwić. Nie zależy mi na grupie entuzjastów, których jedyną namiętnością będzie buszowanie wśród informacji które im zaserwuję. Serwisy, które proponuję są jedynie sensownym narzędziem do wskazywania ich oferty. To oni są najważniejsi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejną przeszkodą do pokonania są podpowiedzi fachowców. To nie przeszkoda, to ogromny rów z wodą. Podpowiadaczy dzielę na prasowych, branżowych, entuzjastów i zawiedzionych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prasowi, to mądrale, którzy doradzają, jak zaistnieć w internecie. Z reguły to młodzi adepci trudnej sztuki dziennikarskiej, którzy dostali temat zapchajdziurę. Tekst jest zawsze taki sam. Na początku trochę bzdur i oczywistości typu, że firma bez internetu nie istnieje. Potem rozwinięcie tematu, czyli jak ważne jest wymyślenie nazwy domeny firmowej,  jej profesjonalne wykonanie (cokolwiek znaczy, brzmi nieźle) oraz powierzenie reszty doświadczonym dużym firmom, które wiedzą jak zagospodarować twoje pieniądze. Zwykle całość kosztów zamykają skromną sumką od kilku do klikunastu tysięcy złotych. Jeszcze nigdy nie przeczytałem o firmie takiej jak moja, która zrobi to wszystko za kilkaset złotych.&lt;br /&gt;A efekty?&lt;br /&gt;Cóż, nie ustawię przed firmą kolejki ze społeczną listą chętnych, ale skieruję minimum klkanaście tysięcy zainteresowanych produktem. Reszta zależy od samej atrakcyjności oferty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fachowcy branżowi, to ludzie z branży reklamowej. Tych dzielę na dwie podgrupy: specjaliści i akwizytorzy.&lt;br /&gt;Specjaliści pracują zwykle w działach marketingu i reklamy dużych firm. Z pewnością znają się na rzeczy. Opracowują sensowne kampanie reklamowe i marketingowe. Zwykle dysponują określonym budżetem reklamowym. Wydanie kilku milionów nie stanowi dla nich problemu.&lt;br /&gt;Kochani, to nie ten segment.&lt;br /&gt;Spróbujcie zaplanować coś sensownego za kilkaset złotych. A takie budżety mają firmy mikro. Reklama małej firmy to zupełnie inna dziedzina marketingu. Gość, który wydaje czyjeś duże pieniądze, nie ma pojęcia o tym mikroświecie.&lt;br /&gt;Ostatnio fachowiec z dużej korporacji telekomunikacyjnej, prywatnie syn jednego z klientów, negował sens jego udziału w moim przedsięwzięciu. Dostałem m.in. tekst reklamowy, który powinienem umieścić na stronie klienta. To bełkot. Najważniejsza w tekście była historia firmy i pragnienie spełnienia każdego życzenia klienta.&lt;br /&gt;Historii prężnie rozwijającej się firmy nikt nie przeczyta, a reszta to same oczywistości. Ciekawym byłoby stwierdzenie, że firma  ze wszystkich sił stara się niezaspokajać żadnego z życzeń klienta.&lt;br /&gt;Ale co tam, klient płaci, klient wymaga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwą zmorą są jednak doradcy z wizytówką akwizytorów firm reklamowych. Akwizycja to ciężki kawałek chleba. Akwizycja nie jest ukoronowaniem marzeń o karierze zawodowej. Akwizytor jest zawsze zainteresowany wielkością prowizji od umowy.&lt;br /&gt;Mam wyjaśniać więcej, czy wystarczy.&lt;br /&gt;Zapamiętajcie, akwizytor powie wam wszystko co chcecie usłyszeć. Za rok, to nie on będzie przedłużał umowę.&lt;br /&gt;Bzdury, które słyszę od zawiedzionych klientów są poprostu kosmiczne. Normą jest zapewnienie,  że hasła które sobi wymyśli, będą od jutra wskazywać jego firmę jako pierwszą wśród listy wyszukań w Googlu. Odwiedzalność jego strony zacznie liczyć w tysiącach dziennie, a to wszystko dostanie ze specjalnym rabatem.  Rabat jest rzeczywiście imponujący, bo sięga zwykle conajmniej 50% początkowo proponowanej ceny. Dla uwiarygodnienia niezwykłych łask, które spływają na niego, akwizytor łączy się telefonicznie ze swoim zwierzchnikiem i prosi o absolutnie wyjątkowe potraktowanie klienta. Zawsze uzyskuje zgodę.&lt;br /&gt;Akwizytorzy nie poddają się nawet oglądając obiektywne wyniki współpracy z inną firmą z branży. Jedna ze znanych firm typu yellowpages, wykazała się wyjątkową inwencją, twierdząc, że odwiedziny stron klienta wykonane za moim pośrednictwem, są wynikiem znalezienia klienta w ich zasobach.&lt;br /&gt;Jak wycisnąć prawdę z akwizytora.&lt;br /&gt;Proste. Poprosić go o wyniki statystyk oraz dowody uwiarygadniające zawodowy słowotok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna kategoria: fachowcy entuzjaści.&lt;br /&gt;Ci optują za stroną wyposażoną we wszelkie możliwe bajery i wodotryski. Strona ma być piękna, niepowtarzalna, najlepiej z prezentacją multimedialną lub stroną powitalną. Coś w stylu światło i dźwięk.&lt;br /&gt;Zapominają o jednym. Strona ma być przede wszystkim odwiedzana. Strona ma być szybko ładowalna. Strona ma zawierać informacje przydatne klientowi. Strona nie służy do zaspokojenia kompleksów i ambicji właściciela. Strona ma zarabiać dla firmy.&lt;br /&gt;Robię proste strony informacyjne. Nie stosuję szablonów. Nie umieszczam zdjęć typu elegancka panienka z nagłowną słuchawką telefoniczną, symbolem call-center lub uśmiechnięty młody biznesmen przed komputerem. Żeby chociaż byli prawdziwymi pracownikami firmy, ale zwykle to szablony powielane w tysiącach z darmowych banków zdjęć.&lt;br /&gt;Nagminnie ukrywane lub niepełne dane teleadresowe. W przypadku małych miejscowości brak informacji przybliżających lokalizację firmy, brak godzin otwarcia. Za to puste slogany, słowa bez żadnej wartości informacyjnej.&lt;br /&gt;Moje strony, to rodzaj pierwszego zetknięcia z firmą (dla wielbicieli angielskiego: first contact). Przyszły klient ma zyskać natychmiastową pewność, że dobrze trafił. Reszta zależy od was.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnią liczną grupą doradców jest grono zawiedzionych.&lt;br /&gt;Zwykle zapłacili sporo forsy za obietnice. Ich strony zajmują zaszczytne miejsce w trzeciej setce wyników. A miało być tak pięknie.&lt;br /&gt;Niektórzy skorzystali z oferty nawiedzonych pozycjonerów. Po zastosowaniu zmasowanych działań pozycjonerskich z wykorzystaniem systemów wymiany linków, automatycznych adderów , generatorów treści itp., osiągnęli mało upragniony efekt wykluczenia strony z zasobów wyszukiwarek.&lt;br /&gt;Jak im wytłumaczyć, że dobre wyniki można uzyskać w sposób uczciwy, stosując naturalne, ale sensowne metody działania. A że trzeba trochę zaczekać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymyślam, uatrakcyjniam, zmieniam, rozszerzam, dostosowuję, udowadniam, a zasada odwrotnej proporcjonalności jest coraz bardziej widoczna.&lt;br /&gt;Wprost nienawidzę słowa "odwrotnie".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-8959676512404806825?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/8959676512404806825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=8959676512404806825' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/8959676512404806825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/8959676512404806825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2010/10/im-lepiej-tym-gorzej.html' title='Im lepiej, tym gorzej.'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-3076759032456947834</id><published>2010-04-16T09:58:00.007+02:00</published><updated>2010-04-16T11:50:16.898+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O cudownym rad sposobie'/><title type='text'>O cudownym rad sposobie</title><content type='html'>Jest problem.&lt;br /&gt;Jest internet.&lt;br /&gt;Nie ma problemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy na pewno ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wewnątrzwspólnotowe ( co za piękny wyraz) świadczenie usług.&lt;br /&gt;Co z VATem, jak wystawić fakturę itp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzywam na pomoc Googla.&lt;br /&gt;Sensownie buduję pytanie.&lt;br /&gt;Oczywiście tysiące odpowiedzi.&lt;br /&gt;Nie powiem, na temat.&lt;br /&gt;Porady, fora, portale i wortale (kolejne perełki słowne) ekonomiczne i prawne.&lt;br /&gt;Mnóstwo informacji.&lt;br /&gt;Zdania diametralnie różne.&lt;br /&gt;Jedni radzą składać VAT R/UE. Inni wprost przeciwnie.&lt;br /&gt;Jedni piszą o konieczności naliczenia podatku VAT, drudzy twierdzą, że nie ma takiej potrzeby.&lt;br /&gt;Totalny bajzel.&lt;br /&gt;Wiem mniej, niż przed rozpoczęciem poszukiwań.&lt;br /&gt;Co jest przyczyną tego galimatiasu (ze względu na szacunek dla czytelników użyłem archaizmu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porady są nieaktualne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze prawo się zmienia.&lt;br /&gt;Strony internetowe niestety nie.&lt;br /&gt;Szanowni prawnicy, ekonomiści, spece od prawa i podatków zamieszczajcie do cholery datę popełnienia swojej twórczości.&lt;br /&gt;Fraza: "ustawa O ...." z dnia ........ z póżniejszymi zmianami, nic nie mówi o dacie ostatnich zmian.&lt;br /&gt;I ten bełkot.&lt;br /&gt;Dajcie tekst do przeczytania laikowi i spytajcie go czy coś z tego rozumie.&lt;br /&gt;Zróbcie to jeszcze przed publikacją.&lt;br /&gt;Wiem, nie po to 5 lat studiowaliście, a póżniej przez kolejne dziesięć, czy dwadzieścia doskonaliliście swój kunszt, żeby pisać prostym, zrozumiałym językiem.&lt;br /&gt;Jesteście przecież ekspertami, a to zobowiązuje do znajomości fachowego slangu.&lt;br /&gt;Jeszcze do tego ewidentny konflikt interesów.&lt;br /&gt;Jeśli podacie jednoznaczne rozwiązanie problemu, to za co będziecie później brali pieniądze.&lt;br /&gt;No to piszcie wiersze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klasą dla siebie są eksperci, którzy podają 3 banalne zdania odpowiedzi i każą sobie płacić za resztę.&lt;br /&gt;Nie wiem, kto zacz, nie wiem, czy osoba kompetentna.&lt;br /&gt;A przykładowe pytanie nie do końca wyczerpuje moje problemy.&lt;br /&gt;Znam przyjemniejsze sposoby wydawania pieniędzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pewnym czasie przypominacie sobie, że strony rządowe mają człon: gov.&lt;br /&gt;I zaczynamy od początku.&lt;br /&gt;Zgłębienie tajników nawigacji po portalu np. Ministerstwa Finansów zajmie około pół godziny.&lt;br /&gt;Dział odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania, czyli z angielska FAQ, wiernie oddaje brzmienie tego wyrazu.&lt;br /&gt;Brakuje jednego słówka na końcu.&lt;br /&gt;Proponuję dodać je do strony.&lt;br /&gt;Przynajmniej będzie uczciwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Perełką godną nazwy "Nowinki dla chłopczyka i dziewczynki" są działy zatytułowane: AKTUALNOŚCI.&lt;br /&gt;Zwykle przeterminowane banały, interesujące tylko autorów informacji.&lt;br /&gt;Sztuka dla sztuki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To samo dotyczy witryn ZUSu, Urzędu Miasta itp.&lt;br /&gt;Nawet estetyczne, ale wykopanie z nich konkretnej wiadomości graniczy z cudem.&lt;br /&gt;Moja wiara w cuda kończy się z reguły po kilku minutach poszukiwań.&lt;br /&gt;Wewnętrzne wyszukiwarki, gdzie można wpisać zwykle dział lub jeden szukany wyraz to strata czasu.&lt;br /&gt;Albo nic, albo kupa wiadomości dla entuzjastów słowa pisanego.&lt;br /&gt;Po kilku próbach i głośnym wyartykułowaniu ekspresyjnych wyrazów z literką "r" w środku dajesz sobie spokój.&lt;br /&gt;Klasą dla siebie są strony Urzędu Pracy, zwłaszcza dział: Oferty pracy.&lt;br /&gt;W większości dotyczą wietnamskich przedsiębiorców szukających osób na stanowiska kierownicze z płynną znajomością języka.&lt;br /&gt;To niepowtarzalna szansa dla większości bezrobotnych.&lt;br /&gt;No i te propozycje wynagrodzeń.&lt;br /&gt;Okazuje się że minimalna płaca jest w Polsce normą.&lt;br /&gt;Jeżeli jest to norma, to skąd GUS bierze średnią.&lt;br /&gt;Jeśli jesteście w wieku, powiedzmy dojrzałym, spróbujcie dowiedzieć się czegoś np o programie 50+&lt;br /&gt;Jakieś obietnice rządu sprzed lat...&lt;br /&gt;Jakieś stowarzyszenia i fundacje, których strony witają relacją ze spotkań integracyjnych kierownictwa.&lt;br /&gt;Dno.&lt;br /&gt;Kolejnych paru facetów przykleiło sie do nośnego hasła. Będzie kasa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie w takim razie szukać odpowiedzi na nurtujące was pytania?&lt;br /&gt;Oczywiście w internecie.&lt;br /&gt;Na szczęście są teksty ustaw i rozporządzeń.&lt;br /&gt;Wystarczy rozpocząć ćwiczenia gimnastyczne mózgu.&lt;br /&gt;Dobrej zabawy.&lt;br /&gt;Na zdrowie i czego tam chcecie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-3076759032456947834?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/3076759032456947834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=3076759032456947834' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/3076759032456947834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/3076759032456947834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2010/04/pomoz-sobie-sam.html' title='O cudownym rad sposobie'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-5942394577880949657</id><published>2009-10-10T13:02:00.004+02:00</published><updated>2009-10-10T14:13:33.860+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='W poszukiwaniu zdrowego rozsądku'/><title type='text'>W poszukiwaniu zdrowego rozsądku</title><content type='html'>Śmiem twierdzić, że do rozwiązania większości problemów wystarczy szczypta zdrowego rozsądku. Niestety stosowanie najprostszych rozwiązań jest prawdopodobnie zabronione.&lt;br /&gt;Istnieje totalny pęd ku zagmatwaniu wszystkiego, co można rozwiązać szybko i intuicyjnie.&lt;br /&gt;Logika, doświadczenie życiowe, oczywistość są spychane poza horyzont racjonalnego myślenia.&lt;br /&gt;O czym dyskutowaliby politycy, jeśli rozwiązanie problemu jest oczywiste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład 1.&lt;br /&gt;Pamiętacie co nam obiecywano wprowadzająć reformę ZUSu.&lt;br /&gt;Oszczędzasz na starość na imiennym koncie.&lt;br /&gt;Po osiągnięciu wieku w którym jeszcze masz siły wydać uzbieraną fortunę, bierzesz całość lub dzielisz wypłatę na raty. Ty decydujesz.&lt;br /&gt;Jeśli zejdziesz z tego świata, bliscy pocieszą się całkiem niezłą sumką. Twoje pieniądze, co przecież oczywiste, są dziedziczne.&lt;br /&gt;Znakomici fachowcy w funduszach emerytalnych dbają o pomnażanie twoich oszczędności.&lt;br /&gt;Ty masz tylko płacić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eksperyment się nie udał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza obowiązkowymi opłatami nic nie zostało z obietnic.&lt;br /&gt;A wystarczyło trochę zdrowego rozsądku.&lt;br /&gt;Każdy otwiera konto emerytalne w dowolnie wybranym banku.&lt;br /&gt;Wypłaty zablokowane do czasu wybicia godziny "zero".&lt;br /&gt;Koszty utrzymania konta groszowe.&lt;br /&gt;Oprocentowanie wyższe niż avista. Przecież to lokata bardzo długoterminowa.&lt;br /&gt;Nie przejdzie, bo za proste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład 2.&lt;br /&gt;Duże przedsiębiorstwo. Właściciel chce zmian. Załoga nie. Siadają do stołu.&lt;br /&gt;Do kilkudziesięciu stołów, bo tyle jest w zakładzie związków zawodowych.&lt;br /&gt;Należy uzgodnić kilkadziesiąt porozumień. Oczywiście to nieralne. Konflikt narasta.&lt;br /&gt;A kto powiedział, że należy negocjować ze wszystkimi.&lt;br /&gt;Trzeba rozmawiać z załogą. Ok.&lt;br /&gt;Związki reprezentują załogę. Ok.&lt;br /&gt;W takim razie niech najpierw porozumieją się wszystkie związki na terenie zakładu.&lt;br /&gt;Ustalą o co walczą. Spiszą postulaty i wybiorą reprezentację do rozmów.&lt;br /&gt;Że właściciel zrobi co chce, bo dzielni związkowcy nigdy nie dojdą do porozumienia.&lt;br /&gt;A to już ich problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład 3.&lt;br /&gt;Składki dla rolników.&lt;br /&gt;W Polsce obowiązuje powszechny podatek dochodowy. Powszechny, bo rozlicza go każdy, kto osiąga przychód.&lt;br /&gt;Nieprawda.&lt;br /&gt;Rolnik nie płaci.&lt;br /&gt;Dlaczego?&lt;br /&gt;Bo jest biedny z zasady. W każdym razie tak ustalono i już.&lt;br /&gt;A dopłaty unijne to nie przychód.&lt;br /&gt;Nie, bo mieszkaniec wsi wyda je w celu osiągnięcia przychodu.&lt;br /&gt;W innym przypadku dochodzi do wyłudzenia dopłaty.&lt;br /&gt;No to osiąga przychód, czy nie, do cholery.&lt;br /&gt;No osiąga, ale ma koszty.&lt;br /&gt;No to niech dokumentuje koszty i przychody, a będzie wiedział ile i czy w ogóle ma coś zapłacić.&lt;br /&gt;Nie, bo nie.&lt;br /&gt;Niech nam żyje PSL.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład 4.&lt;br /&gt;Pamiętacie zasadę komunistycznego raju:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Każdemy według potrzeb&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Na razie realizowane jest zmodyfikowane hasło:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Niektórym według potrzeb&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Patrząc na wynagrodzenia niewątpliwie wybitnych prezesów, menedżerów, celebrytów, gwiazd sportu łapiesz się za głowę.&lt;br /&gt;Za co.&lt;br /&gt;Ludzie, za co tyle szmalu.&lt;br /&gt;Za to, że są wybitni.&lt;br /&gt;Kilkadziesiąt milionów wynagrodzenia, bo obraca miliardami. Nie swoimi i z kiepskim skutkiem, ale to nieważne.&lt;br /&gt;100 tysięcy USD, bo najlepiej na świecie wykorzystuje właściwości giętkiego kija skacząc o 1cm więcej niż poprzednio.&lt;br /&gt;5 tys.PLN za dzień zdjęciowy, bo jest ważną, trzecioplanową podporą serialu którego nikt rozumny nie ogląda.&lt;br /&gt;145 tys. zielonych, bo doszła do półfinału turnieju tenisowego. W tym celu 3 godziny machała rakietą.&lt;br /&gt;Kochani to więcej niż przeciętny kredyt hipoteczny.&lt;br /&gt;Nieszczęśnicy będą go spłacać przez 30-40 lat.&lt;br /&gt;Ktoś powie, co cię to obchodzi, nie twoje pieniądze.&lt;br /&gt;G... prawda, to my jesteśmy głównym sponsorem tego cyrku.&lt;br /&gt;Kupujesz, płacisz, przepłacasz.&lt;br /&gt;Ludzie więcej zdrowego rozsądku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład 5.&lt;br /&gt;Ochrona praw osobowych. To dopiero perełka głupoty.&lt;br /&gt;Każdy ma prawo do prywatności. Ale prawo nie może prowadzić do absurdu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Policja wymyśliła że będzie publikować wizerunki niedoścignionych klientów w internecie.&lt;br /&gt;Rzecznik zbada, czy jest to legalne.&lt;br /&gt;Wcale się nie dziwię.&lt;br /&gt;Po pierwsze, ktoś mógłby rozpoznać bandytę. Skandal.&lt;br /&gt;Po drugie, najpierw należy uzyskać zgodę zainteresowanego na publikację wizerunku.&lt;br /&gt;Po trzecie, zainteresowany może być nieusatysfakcjonowany wyborem zdjęcia do kolekcji.&lt;br /&gt;Z pewnością w swoich zbiorach posiada ciekawsze ujęcia, lepszy profil lub bardziej atrakcyjne otoczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy zdarzyło się wam stanąć przed wejściem do klatki (cudo określenie) i zapomnieć, jaki numer mieszkania kolegi uwiecznić na klawiaturze domofonu.&lt;br /&gt;25 może 29, na pewno dwójka z przodu.&lt;br /&gt;Drobiazg, patrzysz na listę lokatorów i wiesz.&lt;br /&gt;O nie, lista lokatorów jest tajna.&lt;br /&gt;Publikacja taka zawierałaby nazwiska i imiona przyporządkowane do numerów mieszkań.&lt;br /&gt;To brzmi jak cytat z biuletynu IPN.&lt;br /&gt;Przyznacie, że ktoś nieodpowiedzialny mógłby z tego zrobić użytek. Nie wiem tylko jaki.&lt;br /&gt;Może ktoś z lokatorów się ukrywa.&lt;br /&gt;Może wstydzi się, że mieszka tu gdzie mieszka.&lt;br /&gt;Może...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowinka z wczoraj.&lt;br /&gt;Inspektor od danych zastanawia się czy podawanie IP komputera (numeru w sieci) na forach internetowych jest dopuszczalne.&lt;br /&gt;Oczywiście, że nie.&lt;br /&gt;Forumowicz wypluwająć stek wulgaryzmów został do tego z pewnością zmuszony.&lt;br /&gt;Absolutnie nie ponosi odpowiedzialności za swoją wypowiedź.&lt;br /&gt;Że zapomniał się podpisać pod niewątpliwie oryginalną wypowiedzią. No cóż, może chce zachować incognito, może jest nieśmiały, może nie zgadza się ze sobą.&lt;br /&gt;To prowadzi do paranoi.&lt;br /&gt;W dzisiejszych czasach nikt i nigdzie nie jest anonimowy.&lt;br /&gt;Czy nam się to podoba, czy nie.&lt;br /&gt;Co za różnica. Jest IP, czy go nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co do zdrowego rozsądku.&lt;br /&gt;Należy go wpisać na listę rzeczy zaginionych.&lt;br /&gt;Oczywiście, za zgodą odpowiedniego rzecznika.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-5942394577880949657?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/5942394577880949657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=5942394577880949657' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/5942394577880949657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/5942394577880949657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2009/10/w-poszukiwaniu-zdrowego-rozsadku.html' title='W poszukiwaniu zdrowego rozsądku'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-8448944322185511477</id><published>2009-07-12T09:39:00.005+02:00</published><updated>2009-07-13T09:47:01.570+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ich nie dogonisz'/><title type='text'>Ich nie dogonisz</title><content type='html'>A było to tak.&lt;br /&gt;Przeglądarka IE, klik.&lt;br /&gt;Ulubione, klik.&lt;br /&gt;Strona banku, klik.&lt;br /&gt;Hasło, klik.&lt;br /&gt;Ok.&lt;br /&gt;Stronka znajoma. Kłódeczka na dole ekranu. Protokoł szyfrowania danych jest.&lt;br /&gt;Tylko zamiast stanu konta prośba o podanie kolejnego zestawu cyfr z karty kodów.&lt;br /&gt;Oczywiście w trosce o bezpieczeństwo i weryfikację moich danych.&lt;br /&gt;Przyglądam się dokładnie stronie. Nie widzę żadnych przekłamań.&lt;br /&gt;Układ ten sam. Kolorystyka ta sama. Teksty te same.&lt;br /&gt;Sprawdzam certyfikat.&lt;br /&gt;Sprawdzam wszystko co można sprawdzić.&lt;br /&gt;Ok.&lt;br /&gt;Wiem, że to oszustwo. Podziwiam perfekcję.&lt;br /&gt;Wpisuję jakieś bzdury.&lt;br /&gt;Klik.&lt;br /&gt;Teraz proszą mnie już o 3 kody dostępu do konta.&lt;br /&gt;Klikam wyloguj.&lt;br /&gt;Skanuję komputer antywirusem (legalny, płatny, codziennie atualizowany).&lt;br /&gt;1,5h diabli wzięli.&lt;br /&gt;Skanuję komputer antyszpiegiem (freeware, ale dobry, aktualny, sprawdzony).&lt;br /&gt;1,5h diabli wzięli.&lt;br /&gt;Wykrywa kilku entuzjastów ciasteczek (cookie).&lt;br /&gt;Na wszelki wypadek usuwam.&lt;br /&gt;Wywołuję ponownie ulubioną przeglądarkę.&lt;br /&gt;Strona banku.&lt;br /&gt;Znowu ktoś pragnie zaznajomić się z moją kartą kodów.&lt;br /&gt;Dzwonię na infolinię banku.&lt;br /&gt;Pytam, czy zmienili zasady logowania.&lt;br /&gt;Ależ skąd.&lt;br /&gt;Pytają, czy jest kłódeczka na dole ekranu.&lt;br /&gt;Jest.&lt;br /&gt;No to ma Pan kłopot.&lt;br /&gt;W swej naiwności pytam, co mi radzą.&lt;br /&gt;Standard.&lt;br /&gt;Dobry antywirus. Jak nie pomoże to sformatować dysk, wgrać system itd.&lt;br /&gt;Dzięki.&lt;br /&gt;To 3 dni roboty i pewność, że nie odzyskam wszystkiego.&lt;br /&gt;Próbuję czegoś łatwiejszego.&lt;br /&gt;Może inna przeglądarka ?&lt;br /&gt;Wgrywam Operę.&lt;br /&gt;No problem.&lt;br /&gt;Wywołuję stronę banku.&lt;br /&gt;Oddycham spokojnie.&lt;br /&gt;Jest.&lt;br /&gt;Stan konta. Dane. Wszystko po staremu.&lt;br /&gt;Po tygodniu Microsoft przysyła aktualizacje krytyczną.&lt;br /&gt;Wgrywam.&lt;br /&gt;Fani moich kodów znikają.&lt;br /&gt;Niesmak pozostaje.&lt;br /&gt;Olewam IE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest dobrze. Przynajmniej tak mi się wydaje.&lt;br /&gt;Trochę niepokoją odgłosy pracy peceta, gdy powinien być w uśpieniu.&lt;br /&gt;Podglądam co jest grane.&lt;br /&gt;Jakieś svchosty łączą się co kilka sekund z tajemniczymi serwerami.&lt;br /&gt;Sprawdzam, kto pała rządzą poznania moich bezcennych danych.&lt;br /&gt;Niespodzianka.&lt;br /&gt;Przyjaciele ze wschodu.&lt;br /&gt;Komputery wszystkich krajów łączcie się !&lt;br /&gt;Sprawdzam IP.&lt;br /&gt;Same swojsko brzmiące nazwy: Żytomierz, Vinnica, Iżewsk, 2 x Moskwa.&lt;br /&gt;Blokuję połączenia.&lt;br /&gt;Przynajmniej nie jestem zombie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za kilka dni komputer zamienia się w wyjące monstrum.&lt;br /&gt;System ładuje się w nieskończoność. Procesor szaleje.&lt;br /&gt;Znowu antywirus, cudowne programy, lektura forów specjalistycznych.&lt;br /&gt;Nie jestem sam.&lt;br /&gt;Co chwila trafiam na posty podobnych nieszczęśników.&lt;br /&gt;Rady fachowców zwykle na tym samym poziomie.&lt;br /&gt;Najbardziej popularna metoda to wyjaśnianie problemu metodą nieznane przez nieznane.&lt;br /&gt;Jakiś uznany program wykrywa rootkity. Niestety opcja wylecz jest zablokowana.&lt;br /&gt;Sprawdzam, czy są jakieś łaty do Windows.&lt;br /&gt;Nie ma.&lt;br /&gt;Czytam co mi radzą fachowcy na stronie supportu.&lt;br /&gt;Jest jakaś szczepionka na specjalne okazje.&lt;br /&gt;Wgrywam.&lt;br /&gt;Aktualizuję system.&lt;br /&gt;Na froncie bez zmian.&lt;br /&gt;Wracam do standardowej pomocy Microsoftu.&lt;br /&gt;Najprostsze rozwiązania są przecież najlepsze.&lt;br /&gt;Że też wcześniej na to nie wpadłem.&lt;br /&gt;Strona pomocy prowadzi mnie czule za rękę.&lt;br /&gt;W trzecim kroku radzi ostatecznie:&lt;br /&gt;SKONTAKTUJ SIĘ Z SERWISEM.&lt;br /&gt;Nawet się nie denerwuję.&lt;br /&gt;Mój cudowny antywirus wypluwa uspokajający komunikat:&lt;br /&gt;KOMPUTER jest BEZPIECZNY.&lt;br /&gt;Akurat.&lt;br /&gt;Szukam w internecie cudownego środka.&lt;br /&gt;Jeden się nie ładuje. Drugi pada w trakcie pracy. Trzeci jest skrajnym optymistą.&lt;br /&gt;I wreszcie sukces.&lt;br /&gt;Mały, polski programik o grafice godnej ATARI szybciutko ujawnia problemy.&lt;br /&gt;Ręka drży.&lt;br /&gt;Naciskam usuń.&lt;br /&gt;Przeładowuję system.&lt;br /&gt;Całe szczęście, że obciąłem paznokcie.&lt;br /&gt;Będą tylko niewielkie ślady.&lt;br /&gt;Oddycham głęboko.&lt;br /&gt;Na razie wszystko w porządku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyścig trwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-8448944322185511477?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/8448944322185511477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=8448944322185511477' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/8448944322185511477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/8448944322185511477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2009/07/ich-nie-dogonisz.html' title='Ich nie dogonisz'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-6970548307200974450</id><published>2009-05-18T19:04:00.004+02:00</published><updated>2009-05-18T20:46:58.681+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Reklama dźwignią głupoty'/><title type='text'>Reklama dźwignią głupoty</title><content type='html'>Dlaczego twórcy reklam mają nas za idiotów?&lt;br /&gt;Nie robią tego celowo.&lt;br /&gt;Osiągnęli pewien poziom rozwoju i próbują go upowszechniać.&lt;br /&gt;Czyż idiota wie, że jest idiotą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czołówka debilizmu.&lt;br /&gt;Reklamy parafarmaceutyków i suplementów diety.&lt;br /&gt;Czy ktoś wie co znaczą te słowa wymyślone przez szalonego szaradzistę?&lt;br /&gt;Nie o to chodzi by cokolwiek wiedzieć.&lt;br /&gt;Chodzi o to, by kupić.&lt;br /&gt;Parę przykładów. Proszę bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy wiecie, że 80% odporności bierze się z brzucha.&lt;br /&gt;Już samo zdanie, to cymesik językowy. A jaka wartość merytoryczna informacji.&lt;br /&gt;Dlaczego właśnie 80%? Odporności na co? Z jakiej części brzucha?&lt;br /&gt;Nie zadawajcie pytań.&lt;br /&gt;Kupujcie i pijcie rzadkie, białe świństwo pełne okropnie przyjaznych bakterii.&lt;br /&gt;Najlepiej, żeby ten cud chemii i medycyny był podstawą waszego wyżywienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inny preparat uodporni od przeziębień, kataru, grypy i bóg wie czego jeszcze.&lt;br /&gt;Jakiś poważny instytut przeprowadził kiedyś badania tej tajemniczej substancji.&lt;br /&gt;Okazało się, że jedyna rzecz którą łagodzi, to biegunka.&lt;br /&gt;Ale jakby to brzmiało:&lt;br /&gt;Pij nasz napój - będziesz rzadziej latał do kibla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakaś młoda kobieta cieszy się, że ma przy sobie nowość - ogromne opakowanie środków przeciwbólowych.&lt;br /&gt;Prawdopodobnie chce popełnić samobójstwo.&lt;br /&gt;I ja się cieszę, że ona się cieszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna cudowna tabletka spowoduje, że schudniesz o 1/3 więcej.&lt;br /&gt;Tę śmiałą tezę wyjaśnia wykres, z którego dowiadujemy się, że o ile zażywając środki anonimowej konkurencji schudniesz 2kg, to stosując ich "cudo" schudniesz całe 3kg.&lt;br /&gt;Do dzisiaj, myślałem, że tylko wróbel ma jedną nogę bardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Preparaty przeciwzmarszczkowe.&lt;br /&gt;Dokonują cudów.&lt;br /&gt;Proszę sobie wyobrazić, że całkowicie usuwają objawy starości u dwudziestoletnich kobiet.&lt;br /&gt;Niewiarygodne.&lt;br /&gt;Nic dziwnego.&lt;br /&gt;Dowiadujemy się, że zawierają kilka składników o niewyobrażalnie długich, pseudonaukowych nazwach, których nikt nie jest w stanie zapamiętać.&lt;br /&gt;Pokażcie, cwaniaki, twarze kobiet w wieku pobalzakowskim po kuracji tym wynalazkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawy seksu w reklamie.&lt;br /&gt;Proszę bardzo.&lt;br /&gt;Delikatnie i intymnie.&lt;br /&gt;Para młodych ludzi spotyka się w kawiarni.&lt;br /&gt;On daje jej eleganckie pudełeczko.&lt;br /&gt;Ona otwiera i doznaje spazmu szczęścia.&lt;br /&gt;Pierścionek, brylant, obrączka?&lt;br /&gt;Nie.&lt;br /&gt;Nakładka wibracyjna dla niego.&lt;br /&gt;Jakże szczęśliwa byłaby ta młoda dama, gdyby dostała nasadkę udarową młota wyburzeniowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieco odważniejsze są reklamy na billbordach.&lt;br /&gt;Powszechnie wiadomo, że roznegliżowana kobieta kojarzy się z materiałami budowlanymi.&lt;br /&gt;Nie pamiętam nazwy zaprawy budowlanej, ale panienka w wydaniu wielkoformatowym całkiem, całkiem.&lt;br /&gt;Minimalistyczna, ale wykwintna bielizna.&lt;br /&gt;Lekki skłon ciała z uwypukleniem tylnych krągłości.&lt;br /&gt;Najwyraźniej, pręży się przy rurze.&lt;br /&gt;I tylko rury brak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio byłem pod wielkim wrażeniem płachty reklamowej w śródmieściu Warszawy zakrywającej całą ścianę bydynku.&lt;br /&gt;W centralnej części dzieła ładna blondynka w jeansach, trzymająca rękę w majtkach.&lt;br /&gt;Czemu nie.&lt;br /&gt;Tylko ta głowa.&lt;br /&gt;Przechylona w bok pod nienaturalnym kątem.&lt;br /&gt;To znaczy naturalnym dla wisielców.&lt;br /&gt;Sznur wyretuszowali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos wisielców.&lt;br /&gt;Ostatnio wielu pojawiło się na latarniach.&lt;br /&gt;To nasi dzielni kandydaci na europosłów.&lt;br /&gt;Umieszczanie plakatów ze zdjęciem (najczęściej legitymacyjnym) w tak oryginalnym miejscu kojarzy się ze skrajną formą samokrytyki oraz dramatyczną próbą podsumowania dotychczasowej działalności kandydata.&lt;br /&gt;Zapamiętajcie te nazwiska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ilości reklam przodują telekomy.&lt;br /&gt;Jeśli myślicie, że do życia potrzebne są woda i powietrze, jesteście w błędzie.&lt;br /&gt;Podstawą egzystencji współczesnego homo sapiens jest telefon komórkowy.&lt;br /&gt;To on zapewni świetną zabawę, sukces w biznesie i full szacun.&lt;br /&gt;Bez niego nie istniejesz.&lt;br /&gt;Według twórców reklam telefon to nie narzędzie, to sens życia.&lt;br /&gt;Wszystkie twoje problemy rozwiąże zmiana aparatu na nowszy i wybór lepszej taryfy.&lt;br /&gt;I tak bez końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiarygodność reklamowanej bzdury wzmacniają często celebryci (cokolwiek to znaczy).&lt;br /&gt;Ostatnio, podpora telewizyjnego spaghetti-serialu namawia na darmowy sms.&lt;br /&gt;Oj, dużo można wygrać.&lt;br /&gt;Ta supergwiazda zapomina dodać, że za darmo jest tylko zgłoszenie.&lt;br /&gt;Później zasypią nieszczęśnika własnymi sms-ami, na które odpowiedź jest już płatna.&lt;br /&gt;Gdy będziesz chciał przerwać to błędne koło, wyślesz specjalnego sms-a.&lt;br /&gt;Oczywiście, że nie za darmo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec jeszcze ciepła perła.&lt;br /&gt;Właśnie dostałem maila.&lt;br /&gt;Namawiają do wykupienia miejsca reklamowego na ekranach wielkoformatowych na plażach nad Bałtykiem.&lt;br /&gt;To jest to. Żadna coca-cola.&lt;br /&gt;Własnie tego brakowało wylegującym się, znudzonym plażowiczom.&lt;br /&gt;Martwię się, że zapomnieli o audio. Światło i dźwięk. Dużo dźwięku.&lt;br /&gt;Żadnego szumu morza.&lt;br /&gt;Wyłącznie przekaz reklamowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla nadawcy maila mam propozycję gratis.&lt;br /&gt;Tyle gór, dolin, lasów, łąk i jezior czeka jeszcze na odkrycie.&lt;br /&gt;Target się dopasuje, przecież macie nas za idiotów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-6970548307200974450?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/6970548307200974450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=6970548307200974450' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/6970548307200974450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/6970548307200974450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2009/05/reklama-dzwignia-gupoty.html' title='Reklama dźwignią głupoty'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-4985843333339919085</id><published>2009-03-21T17:40:00.010+01:00</published><updated>2009-03-23T08:41:40.881+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jaki piękny kryzys mamy.'/><title type='text'>Jaki piękny kryzys mamy.</title><content type='html'>Popatrz wokół siebie. Widzisz go?&lt;br /&gt;Kogo?&lt;br /&gt;No, kryzys.&lt;br /&gt;Widzisz tę ogromną dziurę w ziemi. To znany deweloper ograniczył działalność do prac wykopaliskowych.&lt;br /&gt;Słyszałeś, jakaś babka w radiu zapewnia, że podaruje ci nowego peugeota, jeśli tylko kupisz u niej mieszkanko. Jak nie lubisz francuzów, to wyposażą kuchnię, albo zabiorą w podróż do ciepłych krajów.&lt;br /&gt;Patrz, na ogrodzeniu pobliskiej hurtowni stali czarnej wisi baner: &lt;strong&gt;WYPRZEDAŻ&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Stać Cię. Możesz coś kupić i przemalować na bardziej pogodny kolor.&lt;br /&gt;Rząd zrezygnował z zakupów broni. Czyżby zmiana strategii na:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Make Love Not War&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Banki w trosce o Twoją kieszeń, nie udzielają kredytów. Ale nie, żeby zaraz przestały działać. Polecają lokaty wieloletnie.&lt;br /&gt;Dostałeś elegancki wydruczek ze swojego II Filaru. &lt;strong&gt;15%&lt;/strong&gt; rocznej straty. Gratulują decyzji wyboru Funduszu. Twoje konto znowu wygląda jak kilka lat temu.&lt;br /&gt;Zauważyłeś, jak wcześnie tego roku rozpoczął się sezon wycieczek po Warszawie. Całymi autokarami przyjeżdzają. Tak bardzo są spragnieni wrażeń, że nawet nie zdejmują ciuchów roboczych.&lt;br /&gt;A potem fiesta, parady, pokazy sztucznych ogni.&lt;br /&gt;Jest już palma, czas na Rio.&lt;br /&gt;Jakiś amerykański guru inwestycji okazał się budowniczym piramidy. Cheops budował swoją przez 50 lat. Jemu wystarczyło tylko 5. Wiadomo, Ameryka.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;W USA rozdają pieniądze&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;AIG dostało równowartość naszego 3-letniego dochodu narodowego. To nie ich wina, że mamy taki mały dochód.&lt;br /&gt;Prezes FORDA przylatuje żebrać o pieniądze własnym odrzutowcem. Co w tym dziwnego?&lt;br /&gt;Widocznie nie miał gotówki na bilet autobusowy.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;U nas będą rozdawać pieniądze.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Pracownicy będą grać w karty i pobierać połowę wynagrodzenia. Drugą dostaną w prezencie od państwa. Dolce-vita.&lt;br /&gt;Rząd chce spłacać raty kredytów mieszkaniowych. Nie ciesz się, nie tobie. Bezrobotnym.&lt;br /&gt;A może już i tobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyż nie jest pięknie?&lt;br /&gt;No, może nie do końca.&lt;br /&gt;Przeczytałem, że wysoki rangą urzędnik stołecznego ratusza dostanie skandalicznie niską nagrodę, tylko 80 tys. zł. I co, on, bidula powie żonie.&lt;br /&gt;Jacyś niedorobieni menedżerowie płaczą, że zostali oszukani przez banki. Wleźli w jakieś opcje. Nie wiedzieli, co to jest. Nie wiedzieli, że to śmierdzi.&lt;br /&gt;Wyobrażcie sobie gościa w kasynie, błagającego, by oddać mu wszystko co stracił, bo nie wiedział, że tu można przegrać. Ale tam mają wykidajłę.&lt;br /&gt;Wziąłeś kiedyś kredyt na mieszkanie. Teraz do spłacenia masz o 1/3 więcej, ale za to twoje mieszkanie straciło 40% wartości. Prawdziwy cud mniemany.&lt;br /&gt;Mądrale z bankowości twierdzą, że banki w Polsce są bezpieczne, bo nie są zależne od swoich zagranicznych właścicieli.&lt;br /&gt;To całkiem rewolucyjna teza.&lt;br /&gt;Wyobraż sobie, że kupujesz firmę za granicą. Płacisz, inwestujesz, modernizujesz i nie masz wpływu na jej działalność, podział zysku, strategię działania. Jakież te zagraniczne banki są głupie. Znowu je przechytrzyliśmy.&lt;br /&gt;Jakiś uznany ekonomista cieszy się, że złotówka słabnie. Sprytnie dedukuje, że nasze wyroby eksportowe są conajmniej konkurencyjne cenowo na rynkach zachodnich. Ale kto ma je kupować, idioto?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze drobiazg. Skąd wziąć pieniądze na te bonusy dla bezrobotnych?&lt;br /&gt;Proste.&lt;br /&gt;Podwyższyć składkę na Fundusz Pracy, zdrowotną, rentową, jakąkolwiek.&lt;br /&gt;Oczywiście pod hasłem solidarności z potrzebującymi.&lt;br /&gt;Kto na tym straci?&lt;br /&gt;Ja stracę. Pan straci. Pani straci. Wszyscy stracimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiasem mówiąc, jeżeli w przyrodzie istnieje równowaga.&lt;br /&gt;A w kryzysie wszyscy tracą.&lt;br /&gt;To kto, do cholery, zyskuje?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-4985843333339919085?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/4985843333339919085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=4985843333339919085' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/4985843333339919085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/4985843333339919085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2009/03/jaki-piekny-kryzys-mamy.html' title='Jaki piękny kryzys mamy.'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-8691955771243437035</id><published>2009-01-24T13:38:00.011+01:00</published><updated>2009-02-04T17:53:04.076+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sam ze sobą na sam'/><title type='text'>Sam ze sobą na sam</title><content type='html'>Każdy prowadzący mikrobiznes wcześniej, czy później dochodzi do kresu swoich możliwości. Następny krok w kierunku rozwoju firmy wymaga zatrudnienia pracowników lub pomocy z zewnątrz. O radości jaką mogą dostarczyć pracownicy już było. Dzisiaj kilka słów o tym, na co może liczyć biznesmen w rozmiarze "S".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dofinansowanie&lt;/strong&gt;. (dot.okresu sprzed kart kredytowych)&lt;br /&gt;Idziesz do swojego banku. Masz konto 10 lat. Trochę na tobie zarobili. Czas na rewanż. Jest pierwszy sukces. Umówiłeś się z Panią Naczelnik od kredytów firmowych.&lt;br /&gt;Chcesz kredyt obrotowy. Niewielki. Kilkanaście tysięcy.&lt;br /&gt;Pani Naczelnik sprawia wrażenie nieco rozbawionej. Mówi, że bankowi się nie opłaca. Biznesplany, wnioski, kontrole, biurokracja. No, chyba żebym chciał jakieś dwa miliony.&lt;br /&gt;To z kolei mnie rozbawia.&lt;br /&gt;Inteligentna skądinąd kobieta mówi o koniecznych zabezpieczeniach. Najlepiej lokata , może być dom, no ewentualnie luksusowa bryka.&lt;br /&gt;Potakuję.&lt;br /&gt;Robię tajemniczą minę.&lt;br /&gt;A jaką mam robić?&lt;br /&gt;Mieszkanie spółdzielcze, lokata to konto bieżące z saldem niebezpiecznie zbliżającym się do zera, a limuzyna to ekskluzywne cinquecento, chociaż w niezłym stanie.&lt;br /&gt;Dziękuję. Kłaniam się. Schodzę na ziemię.&lt;br /&gt;Otwieram gazetę.&lt;br /&gt;Czytam pean o funduszu micro. Stworzony dla takich wybrańców jak ja.&lt;br /&gt;Jadę do siedziby. Młody człowiek. Mówi, że owszem. Jest im przyjemnie. Są po to by mi pomóc. Daje wizytówkę i jakiś kwestionariusz do wypełnienia. Mówi o koniecznych zaświadczeniach, biznesplanie i opiniach.&lt;br /&gt;OK. Przeżyję i to.&lt;br /&gt;Aha, jeszcze drobiazg. Koniecznie muszę dostarczyć poręczenia od dwóch przedsiębiorców. No, ale z tym przecież nie będzie problemu.&lt;br /&gt;Może dla niego.&lt;br /&gt;Wychodzę i drę wizytówkę na 16 kawałków. Na więcej się nie da.&lt;br /&gt;Z dofinansowania nici, może więc uwiarygodnić moje dokonania uznaną marką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Współpraca ze stowarzyszeniami&lt;/strong&gt;. (czasy przedunijne)&lt;br /&gt;Na początek fundacja utrzymywana z datków unijnych, powołana do promocji polskiego small biznesu.&lt;br /&gt;Kamienica w city. Przystojna Pani Prezes. Prowadzi do sali konferencyjnej.&lt;br /&gt;Po drodze mijam pokoje współpracowników. Nic do ukrycia. Szkło i aluminium. Nowoczesne komputery. Zerkam na ekran jednego. Pasjans to naprawdę ciężka praca. Siadamy wygodnie. Jest miło. Kawa.&lt;br /&gt;Zaczyna Pani Prezes.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;-Jeśli chodzi Panu o pieniądze. To nic z tego.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Czuję, że dała mi w twarz nie ruszając ręką.&lt;br /&gt;- Nie, nie chodzi o pieniądze.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- To dobrze, bo wie Pan, my wszystko co dostajemy z Unii wydajemy na własne potrzeby.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Zwierza mi się, oczekując zrozumienia.&lt;br /&gt;Kiwam głową, nieco zaskoczony jej szczerością. Tłumaczę, że cele naszych działań są zbieżne. Ja promuję małe firmy, a Pani robi wrażenie, że promuje.&lt;br /&gt;Możemy połączyć nasze siły.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;-Jak? Pyta zaciekawiona.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Chciałbym umieścić logo Unii na swoich wydawnictwach z tekstem o rekomendacji mojej skromnej firmy.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;-Ciekawy pomysł&lt;/em&gt;, mówi. Zastanowimy się. Dam Panu odpowiedź.&lt;br /&gt;Zastanawia się do dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z moich cudownych pomysłów jest telefoniczna informacja gospodarcza. Ludzie pytają o przedstawicielstwa firm zachodnich. Internet wtedy prawie nieznany. Postanawiam zdobyć dane u żródła.&lt;br /&gt;Na początek Brytyjska Izba Handlu. Po chwili mam elegancko wydany folder ze wszystkimi members of chamber. Dziękuję.&lt;br /&gt;Drudzy są Amerykanie. Time is money. Po chwili wychodzę ściskając kilkaset stron xero.&lt;br /&gt;Na koniec Niemcy.&lt;br /&gt;Długa rozmowa. A po co mi to. Oni nie mogą każdemu udostępniać danych.&lt;br /&gt;Lekko zdziwiony upieram się, że to służy interesom firm, które reprezentują.&lt;br /&gt;Muszą się zastanowić. Dzwonię za kilka dni.&lt;br /&gt;Jest zgoda.&lt;br /&gt;Koszt udostępnienia informacji wycenili na kilkaset marek.&lt;br /&gt;A ja głupi nie wierzyłem babci, jak mówiła:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;...Pamiętaj, nie ma dobrych Niemców&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natrafiam na wzmiankę o Federacji Konsumentów.&lt;br /&gt;To jest to.&lt;br /&gt;Dzwonię. Proponuję nieodpłatne przekazywanie moich katalogów firm w zamian za ich logo na okładce. Pani mówi, że zna, często dzwoni po informację. Zaprasza na rozmowę. Podaje adres.&lt;br /&gt;Zgadza się. Śródmieście. Gmach ministerstwa. W środku brzuchaty Rambo w mundurku. Pyta do kogo, w jakim celu, numer pokoju. Prosi o dowód. Coś tam spisuje. Jeszcze tylko identyfikator. Czuję się jak w Forcie Knox. IV p. Poszukiwania pokoju uwieńczone sukcesem. Wnętrze typowe dla urzędu. Bije dostojność.&lt;br /&gt;Jest miło.&lt;br /&gt;I tyle.&lt;br /&gt;Zastanawiam się, jak mają tam trafić pokrzywdzeni konsumenci. Ale to w końcu ich problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeglądam książkę telefoniczną.&lt;br /&gt;Jest coś dla mnie.&lt;br /&gt;Jakieś Stowarzyszenie Przedsiębiorców z regionu. Pasuje.&lt;br /&gt;Umawiam się z Prezesem. Szyld potwierdza, że trafiłem. Wchodzę. W środku korytarzyk i 3 pokoje. Wizytówki na drzwiach. Prezes, wiceprezes i jeszcze jeden wiceprezes. Wybieram najwyższą szarżę. Pukam. To dopiero sekretariat. Przedstawiam się i młoda dziewczyna prowadzi do gabinetu. Wyciągam rękę do faceta, przypominającego z wyglądu weterana dwóch wojen światowych. Referuję cel przybycia. Współpraca, logo, zniżki dla członków, itp.&lt;br /&gt;Facet milczy. Po chwili podchodzi do małego stolika w rogu pokoju i rzuca mi kilkustronicową ulotkę zadrukowaną ramkami reklamowymi. Całość wygląda na dywersyjne działanie zdesperowanego grafika. Ozdobą wydawnictwa jest półstronicowy wywiad z Prezesem.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- O reklamę członków to sam dbam. To moje prywatne wydawnictwo.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Rozumiem. Do widzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obniżam loty.&lt;br /&gt;Marnuję czas w społdzielni rzemieślniczej.&lt;br /&gt;Panie, kiedyś to my byliśmy kimś. A teraz zostało nas kilku. Żyjemy z podnajmu dzierżawionego lokalu.&lt;br /&gt;Dobija mnie wizyta w stowarzyszeniu kupców.&lt;br /&gt;My tylko dajemy zapomogi i organizujemy imprezy gwiazdkowe, szczerze mówi Prezes w wieku poprodukcyjnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Propozycje od klientów&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Nie powiem były.&lt;br /&gt;Nawiedzeni wynalazcy, wizjonerzy, ludzie o delikatnie mówiąc rozchwianej osobowości, albo panowie z o rysach czysto wschodniosłowiańskich.&lt;br /&gt;Przychodzi taki do biura. Garnitur, czarna teczka. Opowiada cuda. Proponuje wspólny interes.&lt;br /&gt;Słucham. Słucham. W końcu mówię.&lt;br /&gt;- Nie ma sprawy. Proszę opłacić roczny abonament na nasze usługi i możemy przejść do szczegółów.&lt;br /&gt;Wtedy gość czerwienieje, rośnie w oczach i wykrzykuje:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;-Daję Panu walizkę pieniędzy, a Ty chcesz ode mnie marne grosze.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Proszę zwrócić uwagę na stopniowanie tytułów. Z taktem przechodzi na TY.&lt;br /&gt;Delikatnie wyjaśniam, że od czegoś trzeba zacząć.&lt;br /&gt;To zwykle kończy rozmowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem propozycje uczestniczenia w imporcie diamentów, skór niedźwiedzich, a na życzenie nawet tygrysich, wszelkich kopalin, starych ikon, złomu i innych prcecjozów. Wszystko to nieco przekraczało zakres mojego zezwolenia na działalność. Szkoda, cholera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byli i konkretni.&lt;br /&gt;Założą mi przedstawicielstwa w wybranych miastach europejskich. Niedrogo i solidnie. Pełne koszty utrzymania biura i personelu miałbym zaszczyt ponosić osobiście. Nie wiedzieli nieszczęśni, że jednym z moich haseł reklamowych jest frazes:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;....Zanim zdobędziesz świat, podbij okolicę.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Największym poczuciem humoru okazał się przedsiębiorca, który osobiście pofatygował się do biura. Żądał gratis i natychmiast szczegółowych danych o wszystkich producentach odzieży z terenu całego kraju. Uprzejmie wyjaśniłem, że przygotujemy co w naszej mocy, ale takie zestawienie musi trochę kosztować.&lt;br /&gt;Niedoszły klient zerwał się z miejsca wykrzykując słowa powszechnie uznane za obelżywe. Orację zakończył tekstem:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;...Pan jesteś mały i masz mały interes !&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;O co mu chodziło?&lt;br /&gt;Chyba nie o mój mikrobiznes.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Resumee.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Pozostaje wierzyć pewnemu mędrcowi, że wiedział co mówi, twierdząc:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nigdy nie jesteś mniej samotny, niż gdy jesteś sam.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-8691955771243437035?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/8691955771243437035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=8691955771243437035' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/8691955771243437035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/8691955771243437035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2009/01/sam-ze-sob-na-sam.html' title='Sam ze sobą na sam'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-1221336223955285214</id><published>2008-12-14T10:22:00.012+01:00</published><updated>2008-12-20T20:25:32.904+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='INTERNET - mundus vult decipi'/><title type='text'>INTERNET - mundus vult decipi</title><content type='html'>Wszyscy lubimy być oszukiwani. Wszyscy lubimy grzebać w śmietniku.&lt;br /&gt;Nieprawda, no to posłuchaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;INTERNET jako źródło informacji&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Wkurzam się, gdy czytam, słyszę, oglądam wydawałoby się inteligentnych ludzi wygłaszających dyrdymały, że internet to cudowne remedium na wyrównanie szans, powszechną edukację, swobodny dostęp do wiedzy i Bóg wie co jeszcze.&lt;br /&gt;Poprzedni, jaśnie nam panujący wymyślił nawet internetowy autobus objazdowy.&lt;br /&gt;Idea godna najlepszych kabaretów z czasów słusznie minionych.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Jedź i krzew kaganek internetu.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Nie wypaliło, bo nie mogło wypalić.&lt;br /&gt;Najlepiej pomysł zrecenzowała kilkuletnia dziewczynka mówiąc, że jest rozczarowana, bo u siebie w remizie może grać na komputerze dwie godziny, a tutaj tylko 15 minut.&lt;br /&gt;Ta mała miała rację.&lt;br /&gt;Internet to przede wszystkim &lt;strong&gt;ROZRYWKA&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Czasem nawet nie zamierzona, bo nigdy nie wiesz co zobaczysz na ekranie.&lt;br /&gt;Szczerze współczułem załodze pewnego biura walczącej z ekranem powitalnym ukazującym się po włączeniu komputera. Zamiast sielskiego widoczka wybranego przez szefa, pojawiał się obrazek z roznegliżowaną pięknością w pozie małoartystycznej. A oni tylko szukali ciekawych stron w internecie.&lt;br /&gt;I z pewnością takie znaleźli.&lt;br /&gt;Na podstawie prywatnej analizy pytań internetowych twierdzę, że niektórzy wyprzedzili postęp technologiczny i uwierzyli w istnienie sztucznej inteligencji. Są przekonani, że po drugiej stronie ekranu siedzi mądrala, znający odpowiedź na każde głupie pytanie.&lt;br /&gt;No bo jak wytłumaczyć pytania do wyszukiwarki:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;... fabryka butów na literę k ...&lt;br /&gt;... czy firma abc produkuje sprzęt w chinach ...&lt;br /&gt;... kremowo-szara garsonka z żorżety w numerze 44 ...&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Najciekawsze, ze zawsze otrzymują odpowiedź. Co ja mówię.&lt;br /&gt;Tysiące odpowiedzi.&lt;br /&gt;A może jednak &lt;strong&gt;ON&lt;/strong&gt; tam jest ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;INTERNET - zakupy wirtualne&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;Sposób na okazję - porównywarki cenowe.&lt;br /&gt;Nic prostszego. Klikasz i masz.&lt;br /&gt;Mailujesz do sklepu.&lt;br /&gt;Towaru nie ma, był wczoraj, spóźniłeś się.&lt;br /&gt;Jest za to lepszy, inny, trochę droższy.&lt;br /&gt;No dobra, ceny to tylko żart sprzedawcy. Zrozum go.&lt;br /&gt;Chciałbyś być na końcu listy ?&lt;br /&gt;Sprawdzasz opinie o sklepie.&lt;br /&gt;Same superlatywy. Och i ach.&lt;br /&gt;Nikt nie jest samobójcą.&lt;br /&gt;Od czego mamy znajomych. A nawet jak nie mamy, są firmy, które napiszą co trzeba.&lt;br /&gt;Wierzysz, bo chcesz wierzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;INTERNET - fora dyskusyjne&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;Jeszcze niedawno, czytałeś książki, pytałeś starszych, może mądrzejszych.&lt;br /&gt;Dzisiaj wyrocznią i mentorem jest &lt;strong&gt;zuza88&lt;/strong&gt; lub &lt;strong&gt;kafel79&lt;/strong&gt; z forum entuzjastów wychowania bez sensu. (wpisz dowolną nazwę, na pewno trafisz na takowe).&lt;br /&gt;Z reguły nieszkodliwe.&lt;br /&gt;Ale gdy z twoją córką koresponduje 60-letni młodzieniec przedstawiający się jako fan japońskich kreskówek, to nie jesteś zachwycony, prawda.&lt;br /&gt;Tylko, że ona gra doświadczoną trzydziestkę. Całkiem udanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;INTERNET - portale społecznościowe&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;Wszyscy piękni, młodzi i bogaci. Upajają się jakimiś bzdurami z okresu krótkich spodenek i seksownych szkolnych fartuszków. Chcą zatrzymać czas, wrócić do rzeczy, do których nie ma powrotu.&lt;br /&gt;Każdy chce należeć do wybrańców, elity, jedynych sprawiedliwych, itp.&lt;br /&gt;Dlaczego ?&lt;br /&gt;Bo, mają dosyć rzeczywistości, wyścigu szczurów, monotonii dorosłego życia.&lt;br /&gt;Chociaż przez kilka minut zapominają o urokach życia w naszej pięknej, wolnej, kapitalistycznej ojczyźnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od pewnego czasu obserwuję portal pozycjonerów stron.&lt;br /&gt;To po prostu chore.&lt;br /&gt;Rządzi kilku facetów, którzy wierzą, że rozgryżli algorytm pozycjonowania gugla.&lt;br /&gt;To guru.&lt;br /&gt;Pozostali, to młodzi lub bardzo młodzi ludzie, którzy wpadają w depresję o godz. 4 rano z powodu:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;...spadku pozycji swojej strony z 5 na 6 miejsce,&lt;br /&gt;...zmniejszenia liczby zaindeksowanych podstron ze 120K do 119K&lt;/em&gt; (K = 1024),&lt;br /&gt;&lt;em&gt;...problemu czy to już ban&lt;/em&gt; (strona karnie wyrzucona z rejestrów wyszukiwarki),&lt;br /&gt;&lt;em&gt;...czy dopiero filtr&lt;/em&gt; (wyszukiwarka ignoruje słowa kluczowe powiązane ze stroną).&lt;br /&gt;Krytyka innych za nieetyczne pozycjonowanie to stały motyw kilku wątków dyskusyjnych. Jakby nie wiedzieli, że pozycjonowanie jest z natury rzeczy nieetyczne.&lt;br /&gt;O tym, co zobaczysz na ekranie po zadaniu pytania decyduje stopień chamstwa i bezczelności wypychania swojej strony spośród tysięcy innych.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;...addery&lt;/em&gt; (programy dodające adres strony do katalogów),&lt;br /&gt;&lt;em&gt;...eswuele&lt;/em&gt; (systemy wymiany linków),&lt;br /&gt;&lt;em&gt;...generatory treści&lt;/em&gt; (te debilizmy, zbitki przypadkowych słów które czasem masz przyjemność zobaczyć na oglądanej stronie),&lt;br /&gt;...&lt;em&gt;pingowanie&lt;/em&gt; (tworzenie sztucznego ruchu na stronie).&lt;br /&gt;Cholernie etyczne narzędzia, nieprawdaż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;INTERNET - poczta internetowa&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;Jestem doprawdy wzruszony, gdy czytam jak prominentny nigeryjczyk chce się podzielić zawartością swego tajnego konta, dyrektor loterii narodowej z wysp Wesołego Alleluja informuje mnie o wygranej w wysokości pół miliona dolarów, a nieznany amerykanin martwi się grubością mojego penisa.&lt;br /&gt;Jeśli znudzi cię lektura powyższych rewelacji stosujesz filtr antyspamowy.&lt;br /&gt;Czeka cię radosna niespodzianka, gdy przypadkiem odkryjesz wiadomości oczekiwane od tygodni w rejestrze odrzuconych.&lt;br /&gt;Niewyczerpane żródło rozrywki stanowią maile od firm, które poskąpiły paru groszy na płatne konta pocztowe. Nie mają pojęcia co automat dopisze na końcu wiadomości. A dopisuje urocze teksty w stylu:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;... buziaki dla szefa...&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;lub&lt;br /&gt;&lt;em&gt;... wyginaj śmiało ciało ...&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Często masz kłopoty ze zrozumieniem sensu wiadomości lub wypowiedzi na forum. Nie dlatego, że jesteś skończonym idiotą. To nadawca ma gdzieś ortografię.&lt;br /&gt;Wiem, nasz język jest trudny, ale nauczanie początkowe jest do cholery obowiązkowe.&lt;br /&gt;Jedyna rada. Przeczytaj tajemniczy tekst na głos. Czasami pomaga.&lt;br /&gt;Broń Boże, nie szukaj w słowniku ortograficznym. Słowniki są dla tych, którzy znają ortografię, błędów tam nie znajdziesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jedno.&lt;br /&gt;Jeśli nie rozszyfrowałeś tytułu - zajrzyj do internetu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-1221336223955285214?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/1221336223955285214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=1221336223955285214' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/1221336223955285214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/1221336223955285214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2008/12/internet-mundus-vult-decipi.html' title='INTERNET - mundus vult decipi'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-1526711881462663374</id><published>2008-11-13T15:28:00.080+01:00</published><updated>2008-11-16T20:46:18.132+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Urząd przyjacielem twym'/><title type='text'>Urząd przyjacielem twym</title><content type='html'>Witamy entuzjastów czarnej komedii. W rolach głównych urzędy, urzędnicy i za przeproszeniem petent, czyli autor.&lt;br /&gt;Przyglądaliście się kiedyś nieszczęśnikom próbującym załatwić coś w urzędzie? Ja dzielę ich na dwie grupy. Pierwsza: zagubieni, zrezygnowani, spanikowani, błąkający się bez celu, zanudzający wszystkich historią swoich krzywd lub prośbami o informację. Druga: wściekli, z rozbieganym wzrokiem i rozwianym włosem (z wyjątkiem łysych). Desperaci przekonani o słuszności swoich racji. Z uporem maniaka dążący do wymiany ciosów, nie wiedząc, że reprezentują niższą kategorię wagową.&lt;br /&gt;Moja współpraca z urzędami jest kulturalna, miła, oparta na obustronnej sympatii i zaufaniu. Zasada główna - całkowity brak bezpośredniego kontaktu. Za wszelką cenę unikam zwarcia. Niestety życie czasem zmusza do łamania zasad. A było to tak...&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Urząd Skarbowy&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Dzwoni telefon. Odbieram. Przedstawiam się. Z drugiej strony pada nazwisko, stopień służbowy, nazwa departamentu, numer urzędu. Po części oficjalnej następują czułości:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Pan od kilku miesięcy nie płaci podatku...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Chyba jakaś pomyłka. Przysięgam, że co do grosza...&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Żadna pomyłka, nie mamy wpłat...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Mam potwierdzenia przelewów. Mogę pokazać...&lt;br /&gt;- &lt;em&gt;Czekam...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Łapię przelewy, lecę.&lt;br /&gt;Urzędniczka rzuca lewym okiem na przyniesioną makulaturę i autorytatywnie stwierdza:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Na pewno błędne konto...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Sprawdzam trzykrotnie, wpadam w cyfropląs i nieśmiało protestuję że jest ok.&lt;br /&gt;Jej wysokość nie wierzy i udaje się do kierownika. Już po dwóch kwadransach, wraca i z rozbrajającym uśmiechem oświadcza, że moje pieniądze zostały błędnie zaksięgowane na konto innego podmiotu. Już mogę iść. Ani przepraszam, ani pocałuj...&lt;br /&gt;Żądam spotkania z kierowniczką.&lt;br /&gt;Jest. Naprawdę przychodzi. Nie bacząc na wizję ciągłych kontroli, staję do boju i urządzam śliczną awanturę.&lt;br /&gt;Dwa dni poźniej dzwoni telefon. Znajoma pani z urzędu informuje, że zostałem wybrany Podatnikiem Miesiąca. Czuję, jak rozpiera mnie duma. Już widzę siebie w radiu, telewizji, gazetach. Staję się sławny.&lt;br /&gt;Dzień poźniej dzwoni telefon. Znajoma dama z urzędu informuje, że niestety nie mogą mi przyznać zaszczytnego tytułu, bo w tym miesiącu nagradzają wolne zawody. Czar pryska. Wracam na ziemię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos kontroli.&lt;br /&gt;Jedyną jaką miałem przyjemność przeżyć, była z &lt;strong&gt;Urzędu Pracy&lt;/strong&gt;. Przyszło dwóch gości. Klasyczny duet, zły glina i dobry glina. Przez cztery godziny szukali cudzoziemców. Skąd miałem ich wziąć. Z braku takowych przyczepili się do akt personalnych. Brakowało dyplomów ukończenia szkół przez pracowników. Wyszli niepocieszeni udzielając nagany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz &lt;strong&gt;ZUS.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Moja ukochana skarbonka przypomniała sobie, że 9 lat temu źle wypełniłem jakieś dokumenty. Nie chodziło o pieniądze, tylko błędne rubryki. Niestety, nie wystarczyła korekta. Należało przekazać komplet deklaracji z 3 miesięcy ( jakieś 30 sztuk). Ściągam z netu najnowszą wersję superprogramu Płatnik. Przekopuję swoje archiwum. Odtwarzam bazę. Drukuję i wpadam w panikę. Poza jednym dokumentem wszystkie mają żle wyliczoną jedną ze składek. Sprawdzam tabele zaszyte w programie. Błąd. Próbuję poprawić. Nici. Wprowadzam swoje dane i gwałcę komunikat: &lt;em&gt;czy zatwierdzać mimo błędów?&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Oczywiście. Wysyłam dokumenty pocztą. Jest ok.&lt;br /&gt;Tego samego dnia piszę maila do ulubionego urzędu. Uprzejmie informuję o ich radosnej twórczości. Nie wierzę, że nadejdzie odpowiedź.&lt;br /&gt;I co. Jest. Już na drugi dzień. Wyjaśniają, że i owszem jest błąd i oni o tym wiedzą. W geście dobrej woli przysyłaję mi protezkę programową, którą mogę sobie puścić bokiem. Bokiem to ja sobie mogę puścić, ale co innego.&lt;br /&gt;To jeszcze nie wszystko, jeśli ktoś kiedyś wynegocjował z ZUSem ratalny układ spłat, niech nie liczy, że wpłacone raty zasilą jego konto. System tego nie przewiduje. Dla niego twoje pieniądze znikają w wielkiej czarnej dziurze. Dziurze za ponad miliard złotych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz zajmiemy się &lt;strong&gt;TP &lt;/strong&gt;(dawniej Telekomunikacja Polska).&lt;br /&gt;Postanowiłem skorygować dane którymi dysponowała ta zasłużona instytucja. Wyobrażcie sobie,  dotarłem do samego centrum komputerowego (nomen omen wówczas na ulicy św.Barbary). Pani kierownik zasiadła do klawiatury i osobiście wpisała poprawne informacje. Ja, pełen wdzięczności, pognałem po bombonierkę.&lt;br /&gt;Po tygodniu dziewczyny mówią, że informacja telefoniczna TP twierdzi, że nie ma mojej firmy.&lt;br /&gt;Niemożliwe.&lt;br /&gt;Możliwe.&lt;br /&gt;Pojawiam się ponownie na świętej ulicy. Przedstawiam problem. Pani sprawdza i mówi, że zniknąłem. Nie ma. Null. Zero. Jak, przecież wszystko wprowadziliśmy. Sam widziałem. Na własne oczy.&lt;br /&gt;No tak, mówi, ale w międzyczasie mieliśmy małą awarię i znikło trochę rekordów. Ucieszyłem się, że na szczęście nie było dużej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec zostawiam sobie &lt;strong&gt;Służbę Zdrowia&lt;/strong&gt;. Może to nie urząd, ale spełnia wszystkie kryteria do tego zaszczytnego miana.&lt;br /&gt;Mam zasadę. Nie chorować. Nie dlatego, że nie lubię. Przyczyna jest bardziej prozaiczna. Chorujesz, nie zarabiasz. Ale kiedyś coś mnie podkusiło. Poszedłem do przychodni rejonowej po poradę. A co, tyle lat płacę zdrowotne, to wymagam. W środku sami dyżurni bywalcy. Wszyscy się znają, wymieniają fachowe uwagi, kwitnie życie towarzyskie. Spytałem grzecznie, kto ostatni. Czekam. Po trzech godzinach moja kolej. Wchodzę.&lt;br /&gt;Jakaś zmęczona kobieta w białym szlafroku wita mnie krzykiem:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- A pan do kogo należy?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Zgłupiałem, z tego co wiem, to już we wczesnym średniowieczu nie było u nas niewolnictwa. Rzucam nieśmiało:&lt;br /&gt;-Do nikogo...&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- No, którego lekarza pan wybrał?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Ryzykuję.&lt;br /&gt;-...Panią...&lt;br /&gt;Odpowiedź prawidłowa. Odetchłem. Mówię, z czym przychodzę. Pani doktór przerywa.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;- Co pan myśli, że ja jestem specjalistką?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Trzaskam drzwiami. Już nic nie myślę.&lt;br /&gt;Aha, z ostatniej chwili. Zauważyłem, że mam za krótkie ręce do czytania. Zrobiłem specjalistyczne badania oczu. Wynik, nieco mnie zaskoczył - mam sokoli wzrok.&lt;br /&gt;OK.&lt;br /&gt;Widocznie teraz drukują niewyraźnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec mały apel do wszystkich petentów, podaniodawców i urzędofobów:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kochajcie ludzie urzędy. Kochajcie do jasnej cholery !!!&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-1526711881462663374?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/1526711881462663374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=1526711881462663374' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/1526711881462663374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/1526711881462663374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2008/11/urzd-przyjacielem-twym.html' title='Urząd przyjacielem twym'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-739961252048027193</id><published>2008-10-05T09:10:00.080+02:00</published><updated>2008-10-07T08:53:03.768+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polowanie czas zacząć'/><title type='text'>Polowanie czas zacząć.</title><content type='html'>Wszystkich mających kłopoty z sercem, ckliwych, nadwrażliwych i alergicznie reagujących na krew proszę o nieczytanie tego tekstu.&lt;br /&gt;Będzie o polowaniu na klienta.&lt;br /&gt;Wszystkie metody dozwolone, żadnych okresów ochronnych, po prostu freestyle.&lt;br /&gt;No, może nie do końca. Obowiązuje 11-e przykazanie:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;SZANUJ KLIENTA SWEGO&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Bez względu, co sobą reprezentuje i co o nim myślisz. Szanuj go, bo to &lt;strong&gt;ON&lt;/strong&gt; płaci twoje rachunki.&lt;br /&gt;No to zaczynamy.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Wytropienie ofiary.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żmudny i niewdzięczny proces przebijania się przez gęste, kolczaste zasieki z nawiedzonych sekretarek, asystentek i recepcjonistek. Pomimo niewątpliwego uroku, taktu i profesjonalizmu umówienie się z szefem na kilkuminutową prezentację graniczy z cudem. Według panienek z formacji obronnych przeciwnika, szef znajduje się zawsze poza biurem i nigdy nie wiadomo, kiedy będzie. Czasami mam wrażenie, że szef jest legendą, postacią mityczną, a prawdziwy i jedyny punkt dowodzenia znajduje się w sekretariacie.&lt;br /&gt;Standardowe: &lt;em&gt;proszę przysłać fax/mail z ofertą&lt;/em&gt;, jest subtelną sugestią odłożenia słuchawki.&lt;br /&gt;Nic nie wysyłaj, bo nikt nie przeczyta.&lt;br /&gt;Nie zrażasz się i próbujesz dalej. Przy 120-ej próbie osiągasz pełen sukces. Udało się. Połączyli cię z kimś o nazwisku... Cholera, nie dosłyszałeś nazwiska. Nie ważne. W ciągu 15 sekund przedstawiasz zarys swojej rewelacyjnej oferty i termin audiencji zostaje wyznaczony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Ogary poszły w las.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygotowujesz materiały do prezentacji. Ubierasz galowy mundurek. Jedziesz.&lt;br /&gt;A tu miła niespodzianka. Szefa nie ma i dzisiaj już nie będzie. Zaciskasz zęby, choć na usta ciśnie się pewien ekspresyjny wyraz. Grzecznie zostawiasz ofertę i mówisz "do widzenia" , chociaż żadnego widzenia nie będzie.&lt;br /&gt;Nie załamuj się. Zadzwoń za miesiąc. Jest duża szansa, że "ten Pan już tam nie pracuje". Zadzwoń za pół roku. Być może usłyszysz miły damski głos, "ta Firma już nie istnieje".&lt;br /&gt;Mała rzecz, a cieszy.&lt;br /&gt;Czasem będziesz miał okazję do bezpośredniej konfrontacji z przeciwnikiem. Żadnej wymiany ciosów, on czeka, ty punktujesz. Same logiczne wnioski, rzeczowe statystyki i porównania. Przynęta musi chwycić. Po zakończeniu nagonki czekasz na decyzję. Zamiast niej pada (do wyboru):&lt;br /&gt;- ja o niczym nie decyduję (to szef marketingu),&lt;br /&gt;- co Pan nam właściwie proponuje (a miał taką mądrą minę),&lt;br /&gt;- może w przyszłym roku (wyczerpali limit wydatków - chodzi o astronomiczną sumę 300-800zł) ,&lt;br /&gt;- zastanowimy się i odpowiemy (ani się nie zastanowią, ani nie odpowiedzą)&lt;br /&gt;- czemu dotychczas nie znałem Pana firmy (ale już zna, do cholery).&lt;br /&gt;Wszystkich przebija właściciel sieci hurtowni elektrotechnicznych mówiąc:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Mnie to się bardzo podoba. Ale u nas o wszystkim decyduje Mamusia.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;Zdębiałem. Gdzie jestem. W domu dziecka, w domu wariatów ?&lt;br /&gt;Typowym argumentem niedoszłej ofiary jest kulturalna i delikatna uwaga.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Panie, mnie tu codziennie nachodzi kilkunastu takich jak Pan.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;Ok. Nie zrażasz się i tłumaczysz, że jesteś lepszy, masz mniejsze ceny, a efekty mówią same za siebie. Może i mówią , ale nie do niego. Logika jest ostatnią rzeczą, której powinieneś oczekiwać. Powody akceptacji są zawsze nieodgadnioną zagadką. Spodobasz się, wygrasz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielokrotnie spotkasz się z odkrywczymi uwagami np:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Czy pan wie, że internet uruchomił podobną firmę?&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Przez chwilę nie dowierzasz. Znasz całą konkurencję. Ale firma Pana Interneta to coś nowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślisz, że masz pojęcie o informatyce, wyszukiwarkach, portalach, pozycjonowaniu stron. Nic z tego. Facet jest naprawdę dobry i o internecie wie wszystko. Ma swoją stronę firmową, więc jak ktoś zna jej adres, to natychmiast może go odnaleźć. To nic, że strona okropna, że dane były już nieaktualne w momencie publikacji, że chodzi o tych, którzy nie znają jej adresu. On jest zadowolony. Musi być zadowolony, bo właśnie zapłacił kupę forsy za przedłużenie abonamentu. Inny myśliwy był tu przed Tobą i użył bazooki. Cóż, wszystkie chwyty dozwolone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następna ofiara, to zatwardziały tradycjonalista. Twierdzi, że wystarcza mu reklama w książkach telefonicznych. I tu go mamy.&lt;br /&gt;Na początek nieśmiało pytamy w której książce. Co drugi zaczyna się plątać, że w takiej grubej, takiej żółtej, no nie pamięta. Jeśli trafisz na tego z drugiej połówki, prosisz o znalezienie ogłoszenia wewnątrz księgi. Facet z uśmiechem na ustach otwiera książkę i zaczyna szukać.&lt;br /&gt;Boże, jak on szuka.&lt;br /&gt;Po około 3 minutach gość czerwony na twarzy, spocony, z lekko trzęsącymi się dłońmi rezygnuje. Jest TWÓJ.&lt;br /&gt;Nawiasem mówiąc jeden z klientów (artykuły dla niemowląt) znalazł swoją ramkę w dziale pogrzebowe. Trochę się zdenerwował. Niepotrzebnie. Wskazano mu naturalną ścieżkę rozwoju firmy. Od narodzin do ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W chwili desperacji wymyślasz inne metody nagonki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mailing - poczta elektroniczna, to jest to.&lt;br /&gt;Błąd.&lt;br /&gt;Wszystko co z takim trudem wymyślisz, a czego nie zamówił adresat, jest spamem. Grzywna co prawda nieduża ( 5tys.), ale jesteś legalistą, masz klasę i nie będziesz używał metod zabronionych. Wprawdze codziennie dostajesz dziesiątki niechcianych ofert na adres swojej skrzynki, ale na żadne nie odpowiadasz. Nieliczne wyróżniasz naciskając ikonkę KASUJ dopiero po przeczytaniu. Z twoją ofertą byłoby podobnie. Widzisz, ile zaoszczędziłeś.&lt;br /&gt;Ale co robić?&lt;br /&gt;Proste. Stawiasz formularz zgłoszeniowy na jednej ze swoich stron. Dajesz informację o superpromocji i czekasz.&lt;br /&gt;Są pierwsze zgłoszenia.&lt;br /&gt;Tworzysz próbkę tego co jesteś w stanie zaproponować, dołączasz atrakcyjny opis usług i wzmiankę o niewielkiej opłacie abonamentowej. Wysyłasz mailem.&lt;br /&gt;Czekasz.&lt;br /&gt;Czekasz tydzień. Nic. Wysyłasz ponownie.&lt;br /&gt;5% odpowiada.&lt;br /&gt;Myśleli, że to za darmo.&lt;br /&gt;Nie wytrzymujesz i piszesz list gratulacyjny do zgłoszeniodawcy chwaląc jego pomysł na biznes polegający na bezpłatnym rozdawnictwie. Przecież musisz odreagować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;SUKCES&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od czasu do czasu w sieci można ujrzeć jakiegoś zaplątanego szaraka. Żeby mu zrobić dobrze musisz poznać ofertę jego firmy. Promować możesz wszystko, ale to on musi wyartykułować podstawowe potrzeby i opowiedzieć coś o firmie. I tutaj niespodzianka. Żadna, no prawie żadna firma nie ma gotowych ofert reklamowych na przyzwoitym poziomie.&lt;br /&gt;Na ogół dominują bzdury typu: dynamicznie się rozwijająca, stosująca nowoczesne rozwiązania, zatrudniająca profesjonalistów, mająca na uwadze dobro klienta i konkurencyjne ceny.&lt;br /&gt;Ludzie, jeśli byście stosowali przestarzałe rozwiązania, zatrudniali analfabetów, kpili z klienta i mieli ceny z sufitu to dopiero byłoby ciekawie.&lt;br /&gt;Przykład dał jeden z moich klientów, który uparł się promować autorskie hasło reklamowe:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;U nas najgorzej. U nas najdrożej.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Facet jeszcze przez pół roku wdrażał je w życie. Przegiął. No, może trochę. Ale był przynajmniej oryginalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwy sukces czujesz dopiero, gdy klient wróci. Kiedy dokona kolejnego zakupu. Kiedy jest z ciebie zadowolony. I kiedy słyszysz, jak starsza Pani przekazawszy firmę córce przestrzega ją widząc jak podpisuje umowę:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Nie rób tego. Zestarzejesz się z tym Panem jak ja.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-739961252048027193?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/739961252048027193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=739961252048027193' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/739961252048027193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/739961252048027193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2008/10/polowanie-czas-zacz.html' title='Polowanie czas zacząć.'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-6594058067926745063</id><published>2008-09-22T20:15:00.082+02:00</published><updated>2008-09-25T10:08:45.626+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pracownicy - coś dla entuzjastów horrorów'/><title type='text'>Pracownicy - coś dla entuzjastów horrorów</title><content type='html'>Firma musi się rozwijać.&lt;br /&gt;Pracujesz po 16 godzin, zaczyna brakować czasu na obsługę zleceń - zatrudnij pracowników.&lt;br /&gt;Wreszcie będziesz mógł kogoś wykorzystać i zawłaszczyć całą wartość dodaną, którą w pocie czoła wytworzą (&lt;em&gt;to nie ja, to klasycy&lt;/em&gt;). Skupisz się na zarządzaniu. Zatrudnieni fachowcy zajmą się robotą merytoryczną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic z tego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pracownik to koszty, kłopoty, stres i cała kupa nikomu niepotrzebnej roboty.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Zabawa zaczyna się już na etapie poszukiwania kandydatów. Najpierw ogłoszenie. Marzysz o zatrudnieniu uczciwego akwizytora. Okazuje się, że to archaizm uwłaczający godności człowieka. Obowiązują tak dopieszczające określenia jak: asystent sprzedaży, mobilny sprzedawca, doradca klienta, przedstawiciel handlowy, sales menager (trochę na wyrost). Spróbuj określić w ogłoszeniu płeć, wiek, stan zdrowia lub inne warunki wstępnej selekcji. Wzgardzony kandydat będzie mógł podać cię do sądu z powodu braku nierównych szans, dyskryminacji, segregacji, rasizmu, seksizmu lub wszystko jedno czego. Ma dużą szansę na wygraną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chcesz podreperować swoje ego zażądaj listu motywacyjnego. Świetna lektura. Okaże, się że większość kandydatów od urodzenia marzy o pracy w twojej firmie. Jest to tym bardziej zaskakujące, że do tej pory myślałeś, że firma jest znana tobie i twojemu sąsiadowi. Widocznie się myliłeś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dałeś ogłoszenie. Pod drzwiami klębi się tłum. Rozpoczynasz casting.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To dopiero zabawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakaś panienka mówi, że umie wszystko. Inna będzie ciężko pracować, ale tylko do wiosny, bo ma działkę. Kolejna ma małe dziecko i stałe pory karmienia. Znudzona tłumaczka chińskiego weźmie byle co, byle po polsku. Faceci jacyś nerwowi, niepewni, albo podejrzanie zbyt pewni siebie. Większość klepie jakieś bzdury wyuczone na kursach dla bezrobotnych. Zadaj konkretne pytanie, daj konkretne zadanie. Okaże się, że absolwent renomowanej podlaskiej alma mater o specjalności marketing i zarządzanie nie ma pojęcia o marketingu. Dla przyjemności możesz go dobić pytaniem o zarządzanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwykle trafi się ktoś z konkurencji. Dowiesz się wówczas o głupocie szefów, nieludzkim wyzysku i wszystkich tajemnicach firmy. Zatrudnij go, a za pół roku powtórzy to w innej firmie. Zmieni tylko bohatera opowiadania. Jak myślisz, na kogo?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wysłuchaniu kilkudziesięciu barwnych opowieści podejmij męską decyzję. Nie wahaj się zbyt długo. I tak będzie chybiona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tej pory wspólnym, nierozwiązywalnym problemem łączącym szefa i pracowników będzie kwestia wynagrodzenia. Klasyczny konflikt interesów. Niezależnie od tego jaką kwotę przeznaczysz na płace dla pracowników będzie zawsze za mała. Ty wiesz, że ukochana ojczyzna zabierze 50% każdej wypłaty. Oni nie zaakceptują tego nigdy. Nie przyjmą tego do wiadomości. Nie i już.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od początku. Wysyłasz i płacisz za badania nowoprzyjętej "perły", kupujesz jej okularki do pracy przy komputerze, urządzasz ergonomiczne stanowisko pracy. Lecisz do ZUS i zgłaszasz delikwenta. Od tej chwili co miesiąc będziesz płacił emerytalne, rentowe, chorobowe, wypadkowe, zdrowotne oraz przesyłał druki, nigdy nie będąc pewien, czy je dobrze wypełniłeś. Jeżeli spóźnisz się kilka dni z zapłatą haraczu, to w/g byłego szefa tej powszechnie wielbionej instytucji, jesteś złodziejem, bo obracasz cudzymi pieniędzmi. Jeśli ZUS nie przekaże pieniędzy Funduszom to jest to tylko przez nikogo niezawinione, drobne opóźnienie.&lt;br /&gt;Ale najlepsze jest to, że to ty zapłacisz za 30 dni zwolnienia chorobowego swojego pracownika. To przecież oczywiste, że jakaś głupia choroba nie może być powodem wypłaty z ubezpieczenia chorobowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem szkolisz ją/jego np. z relacji z klientem. Bez względu na długość kursu, jego poziom i stopień trudności kursant i tak będzie wiedział swoje. Ponieważ praca u ciebie jest tylko okresem przejściowym w jego c.v. , będzie używał najbardziej absurdalnych argumentów w rozmowach biznesowych. Czasem nawet coś sprzeda. Jeżeli liczysz na długą współpracę z nowopozyskanym klientem, to jesteś w błędzie. Prędzej, niż później będziesz się tłumaczył z niezrealizowanych obietnic twojej gwiazdy sprzedaży. Nawiasem mówiąc, najlepsi sprzedawcy nigdy nie zrobią na tobie dobrego wrażenia. Standard to: chaotyczny, nerwowy styl bycia, mało atrakcyjny wygląd, inteligencja nierzucająca na kolana. Cechy dobrego sprzedawcy: upór i upierdliwość.&lt;br /&gt;Mój rekordzista przekonywał przez dwie godziny kobiecinę z kiosku RUCHu do złożenia płatnej oferty do informacji gospodarczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mile cię zaskoczą prawa pracownicze. Prawa, bo kodeks pracy zapomniał o obowiązkach. Płacisz za wszystko: urlopy wypoczynkowe, urlopy okolicznościowe, urlopy na życzenie, ekwiwalenty za wczasy, święta państwowe i kościelne, bony świąteczne, talony, ryczałty, diety, delegacje i bóg wi co jeszcze. Naliczanie składników wynagrodzenia powinno być samodzielnym kierunkiem studiów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze papiery, papiery, papiery.&lt;br /&gt;Dokumentacja pracownicza, którą wypełniasz i kompletujesz w/g wzoru nr ........&lt;br /&gt;Czas archiwizowania jakieś bardzo ważne ministerstwo ustaliło na 50 lat. Chyba się zapatrzyli na tajemnice Foreign Office. Chociaż, to nie jest takie złe. Zawsze coś dostaną twoi spadkobiercy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedziemy dalej.&lt;br /&gt;Przyjąłeś pracowników. Liczyłeś na wzrost dochodów. A tu niespodzianka. Jakby trochę spadły. Nic to. Robisz burzę mózgów. Ekipa dostaje trzy dni do namysłu. Prawdziwi fachowcy. Z pewnością sypną ciekawymi pomysłami, pomogą wyeliminować błędy, coś tam usprawnić.&lt;br /&gt;Rozpoczynasz naradę. I po chwili możesz ją zakończyć. Jedynym pomysłem załogi jest zwiększenie wynagrodzeń. No comments.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czynność ostatnia.&lt;br /&gt;Zwolnienie pracownika. Dyscyplinarne - nie wchodzi w grę. Grupowe - nie radzę. Pójdziesz z torbami płacąc odprawy. To może z winy pracownika (wydajność, sumienność, lojalność, stan zdrowia, itp...). Nie masz żadnych szans. Sąd Pracy podważy wszystko.&lt;br /&gt;No to jak?&lt;br /&gt;Nie wiem.&lt;br /&gt;Z resztą w dużej mierze rozważania na temat zwolnienia są bezprzedmiotowe. I tak nie dogonisz pracownika chcąc wręczyć mu wypowiedzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy nie ma dobrych pracowników ?&lt;br /&gt;Oczywiście są. Ale nie będziesz się nimi długo cieszył. Konkurencja lub ktoś z twoich klientów da więcej. Zawsze dają. I to będzie koniec twojej rozkoszy i snucia dalekosiężnych planów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak nie pracownik, to co?&lt;br /&gt;Wszystko, byle nie na etat.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-6594058067926745063?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/6594058067926745063/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=6594058067926745063' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/6594058067926745063'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/6594058067926745063'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2008/09/pracownicy-co-dla-entuzjastw-horrorw.html' title='Pracownicy - coś dla entuzjastów horrorów'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-1709170066357458288</id><published>2008-08-14T17:29:00.041+02:00</published><updated>2008-09-24T22:34:55.382+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mikrobiznes - interes przez duże &quot;G&quot;'/><title type='text'>Mikrobiznes - interes przez duże "G"</title><content type='html'>Kto jest idealnym kandydatem na przedsiębiorcę ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Bezrobotny&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Państwo zaproponuje ci pożyczkę w niebotycznej wysokości 10 tys.zł. Kupa forsy. Z pewnością starczy na biuro, wyposażenie, towar, pierwsze opłaty, podatki, zus. Na jak długo?&lt;br /&gt;Całe dwa, trzy miesiące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Techniczny analfabeta.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Masz szansę na darmowe, g... warte kursy obsługi komputera oraz technik negocjacyjnych. Jak sobie kupisz komputer, będziesz wiedział gdzie jest wlącznik. Gdy będziesz mediował z przyszłym klientem (zwykle taki sam mikroprzedsiębiorca), rozpraszany przez upierdliwych klientów, czas rozmowy ok. 3 minut, będziesz mógł właściwie zinterpretować mowę jego ciała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Niezdecydowany.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Wreszcie możesz skorzystać z programu "jedno okienko" i co miesiąc zakładać nową firmę. O to walczyli nasi dzielni posłowie od lat. O tym marzy każdy mikroprzedsiębiorca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Oszczędny.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Przez cały rok będziesz płacił grosze na ZUS. Później, nie ma zmiłuj. Comiesięczny haracz, nie wiedząc, czy kiedykolwiek dostaniesz coś w zamian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Bogaty.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Piszesz biznesplan (oczywiście nie ty, tylko firma, której zapłacisz). Finansujesz całość inwestycji. Jak masz szczęście Unia zwróci 40%.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;Podsumowując, idealny kandydat to&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;bogaty, bezrobotny idiota potrafiący pisać dobre biznesplany.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kiedy to coś założy już swoją firmę będzie mógł liczyć na szacunek i podziw społeczeństwa. Uzyska status prywaciarza, kombinatora, złodzieja, cwaniaka, wyzyskiwacza i krętacza.&lt;br /&gt;Skąd taka chlubna opinia ?&lt;br /&gt;Wiadomo, wszystko ma za darmo, bo "wrzuca w koszty". Głodzi i wyzyskuje pracowników. Oszukuje zacne urzędy państwowe. Jeździ na Bahama. Ma 10 samochodów (każdy w leasingu, bo to nic nie kosztuje). Płaci za małe podatki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy weźmie do ręki gazetę, dowie się, że jego firma jest filarem gospodarki. Dwie strony dalej przeczyta apel tego samego autora, żeby broń boże nie zamawiać niczego w małych nowopowstałych firemkach. Jekyll, czy Hyde?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli przebrnie dalej, natrafi na pean o oryginalnych pomysłach na biznes. Pomysłodawcy pracują na własny rachunek, są spełnieni i szczęśliwi. Z komentarza redakcyjnego dowie się, że na razie (po roku lub dwóch) żaden z pomysłów nie przynosi dochodu, ale każdy ma znakomite perspektywy w przyszłości. Niektóre firmy już bilansują się na zero. Z czego ci ludzie żyją? Tego nie ma w artykule.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieszczęśnik wlączy telewizor i zobaczy faceta, który zachęca, tłumaczy, pokazuje ile szczęścia daje firma. Mając zaledwie kilkaset tysięcy już możesz zaczynać. Najlepsze są wnioski końcowe. Przy dwóch klientach zarobisz tyle, przy dwustu tyle, a już przy dwóch milionach to ... Mnożenie marzeń. Czemu nie. Co jest warte życie bez odrobiny szaleństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zmianie kanału TV na biznesowy dowie się, że jego dochody w ostatnim okresie dramatycznie wzrosły co spowoduje automatyczne podniesienie opłat na ZUS i zdrowotne. Jakby tego było mało, sympatyczna panienka uświadomi, że wedlug najnowszych badań wskaźnik zadowolenia i optymizmu przedsiębiorców (naprawdę jest taki) wzrósł o całe 0,02%.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ostatecznie utrwali jego dobre samopoczucie i potwierdzi trafność obranej drogi życiowej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-1709170066357458288?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/1709170066357458288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=1709170066357458288' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/1709170066357458288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/1709170066357458288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2008/08/mikrobiznes-interes-przez-due-g.html' title='Mikrobiznes - interes przez duże &quot;G&quot;'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-8929721727373094399</id><published>2008-07-18T22:47:00.043+02:00</published><updated>2008-09-24T22:34:28.293+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na początku była reklama'/><title type='text'>Na początku była reklama</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;Profesjonalizm.&lt;br /&gt;To słowo zawsze towarzyszyło naszej działalności biznesowej. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Już na samym początku do projektu logo firmowego wynajęliśmy znanego plastyka-specjalistę. Patrząc na wysokość honorarium, był wybitnym specjalistą. To co zaproponował było okropne, tak okropne jak nazwa naszej firmy. Nie, nazwy nic nie przebije. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Bohomaz pisany udziwnioną czcionką, podkreślony na górze i na dole czarną krechą. Czarne litery na białym tle. Bardzo optymistyczne, wręcz radosne. Oczywiście zapłaciliśmy i podziękowaliśmy. Ostatecznie to plastyk. Wie co robi.&lt;br /&gt;Następnie zamówiliśmy naklejki samoprzylepne z naszym jeszcze ciepłym logo. Żadnych dodatkowych treści, tylko znak graficzny. Wielkość zamówienia oszacowaliśmy wstępnie na 30 tysięcy sztuk. A co, firma będzie się rozwijać. Powinno wystarczyć na jakieś trzy miesiące.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Starczyło na 10 lat. A było na co popatrzeć. Nalepki wykonał prawdopodobnie pełen zapału, niewidomy artysta posługując się grubym pędzlem i czarną farbą. Jedyne co mi się w nich podobało, to klej. Był tak mocny, że po naklejeniu na dowolny przedmiot, nalepka pozostawała do końca jego dni. Tego po prostu nie dało się oderwać, zdrapać, zmyć. Cudo.&lt;br /&gt;Potem była prasa. Tutaj mieliśmy największe osiągnięcia. Wszyscy, którzy zamieścili nasze ogłoszenia zbankrutowali. No cóż, przetrwają tylko najsilniejsi.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Najpierw był tak renomowany tytuł jak &lt;em&gt;Sztandar Młodych.&lt;/em&gt; Bardzo poczytna gazeta. Wspólnik propagował tą ryzykowną tezę, na podstawie szczegółowej ankiety czytelności wypełnionej przez jego żonę. Wkrótce zniknęli z rynku. Gazeta, nie jego żona.&lt;br /&gt;Drugim tytułem prasowym, gdzie skierowaliśmy swoje kroki, był pierwszy kolorowy dziennik w Polsce, &lt;em&gt;Obserwator.&lt;/em&gt; Ukazywał się jeszcze jakieś poł roku.&lt;br /&gt;Trzeci kandydat na bankruta to &lt;em&gt;Życie&lt;/em&gt; (z kropką). Niedługo skrócił swój staż kandydacki i stał się prawdziwym bankrutem, na jakiego zasługiwał.&lt;br /&gt;Za największe osiągnięcie na polu zniszczenia prasy w wolnej, demokratycznej Polsce uważam, artykuł sponsorowany o naszej firmie w pięknie wydawanym, elitarnym miesięczniku &lt;em&gt;BUSSINESMAN MAGAZINE.&lt;/em&gt; Artykuł kosztował krocie, nawet z 50% rabatem.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Ale było warto.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Magazyn dla prawdziwych profesjonalistów ze stałą rubryką, jak rozwijać własną firmę, po cichu zszedłbył z rynku. A przecież porad udzielali wybitni polscy ekonomiści i menadżerowie. Nie przypuszczali, że jeden mały artykulik (1/4 strony) obali ich teorie. Teorie, bo praktykami to oni nigdy nie byli.&lt;br /&gt;Zupełnie nowatorskim i wręcz rewolucyjnym podejściem do reklamy było umieszczenie plansz reklamowych na tramwaju linii 36.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Tą linią jeździła żona wspólnika. Jego logika była porażająca. Sukces murowany.&lt;br /&gt;-C&lt;em&gt;o ludzie robią na przystanku?&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;-Stoją.&lt;br /&gt;-&lt;em&gt;Blisko i co jeszcze?&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;-Gapią się na tramwaje i czytają.&lt;br /&gt;Efektem reklamy tramwajowej był wniosek, że ci co się gapią to analfabeci. Na koniec udanej akcji reklamowej, musieliśmy przywrócić tramwaj do stanu poprzedniego. Polecam każdemu biznesmenowi w ramach relaksu.&lt;br /&gt;Po tych eksperymentach powróciliśmy do sprawdzonych rozwiązań. Zamówiliśmy bardzo nieekologiczne, plastikowe torby reklamowe. Bardzo gustowne. Każdy szczęśliwy posiadacz wyglądał jak nieutulony w żalu nośnik klepsydry po drogim zmarłym. Oryginalne, prawda.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;To nie wszystkie nasze zrealizowane pomysły. Była jeszcze np. kampania reklamowa w Gazecie Stołecznej. Null, zero efektu, ale nie dla &lt;em&gt;Wyborczej&lt;/em&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Były długopisy, które nie chciały pisać i wiele innych mniej lub bardziej niż mniej udanych pomysłów. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;Wniosek.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Masz mało pieniędzy - zamów reklamę.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Będziesz miał ich jeszcze mniej.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-8929721727373094399?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/8929721727373094399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=8929721727373094399' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/8929721727373094399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/8929721727373094399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2008/07/na-pocztku-bya-reklama.html' title='Na początku była reklama'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-4752180553771779502</id><published>2008-06-29T10:07:00.019+02:00</published><updated>2008-09-24T22:34:03.389+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zaczynamy biznes'/><title type='text'>Zaczynamy biznes</title><content type='html'>Dawno, dawno temu dwóch facetów wymyśliło pomysł na biznes.&lt;br /&gt;Chcesz coś kupić, naprawić - dzwonisz i wiesz.&lt;br /&gt;Oczywiście zgodnie z najlepszymi wzorcami nie mieli żadnej forsy, doświadczenia, pojęcia o prowadzeniu interesu. Wymyślili więc nazwę. Spisali umowę. Zaczęli działać.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Siedziba&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Wymagania niewielkie: nieduże, tanie, w dobrym miejscu, w dobrym stanie, najlepiej z conajmniej dwoma telefonami.&lt;br /&gt;Szukamy.&lt;br /&gt;Jest.&lt;br /&gt;Prawie ideał. Świeżo odnowiony barakowóz. Niestety bez telefonu. Ale Pan mówi, że się pociągnie kabel z centrali. Z taktem dziękujemy.&lt;br /&gt;Jest.&lt;br /&gt;Cudowny. Pokój 23 metry, samo centrum, za jedyne 5mln 221tys. zł miesięcznie. Stan idealny. Okna zabezpieczone gwoździami (żeby się same nie otwierały), na podłodze coś, co kiedyś było wykładziną, z sufitu zwisają jakieś paski tynku i farby, szafki w ścianie zaprzeczają prawu ciążenia, trzymając się na wyrwanych zawiasach. Pani mówi, że jeszcze tydzień temu była tu pracownia projektowa. Jezu, jak oni musieli tu projektować.&lt;br /&gt;Bierzemy.&lt;br /&gt;To był ciężki tydzień. Skrobanie, malowanie, naprawianie, szpachlowanie, wiórkowanie, pastowanie, mycie, polerowanie. Podstawowe umiejętności polskiego małego biznesmena.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Urząd&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Panienka w okienku ma niezły ubaw czytając co firma ma robić.&lt;br /&gt;Informacja gospodarcza.&lt;br /&gt;A gdzie reklama, handel, usługi, poligrafia, catering, usługi kelnerskie, wydawnictwa, hurt, detal czym popadnie. Przecież wszyscy tak robią. Ok, dopisaliśmy.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Regon&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Niewielka kolejka. Jakieś 2 godziny stania.&lt;br /&gt;Rubryka: działalność podstawowa - informacja gospodarcza.&lt;br /&gt;ONA: jaki to ma kod?&lt;br /&gt;JA: Nie mam pojęcia.&lt;br /&gt;ONA: Niech se Pan poszuka (rzuca mi broszurę. Jakieś 1500 stron, 8kg wagi).&lt;br /&gt;JA (po 30 sekundach poszukiwań): A pani by nie mogła?&lt;br /&gt;ONA: Heniu, informacja jaki ma kod?&lt;br /&gt;HENIO: Usługi gdzie indziej niesklasyfikowane.&lt;br /&gt;Od tej pory nasze usługi zostały zaklasyfikowane do grupy nieklasyfikowanych.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Konto&lt;/strong&gt; w banku&lt;br /&gt;Na początek najbliższy bank PKO SA. Formalności trwają 15 sekund.&lt;br /&gt;ONA: takich małych firm nie obsługujemy.&lt;br /&gt;JA: Ale zamierzamy się rozwijać.&lt;br /&gt;ONA: To Pan przyjdzie jak się Pan rozwinie.&lt;br /&gt;Drugi (bo trzeciego nie było) to PKO BP. Szybko, sprawnie, 2 tygodnie, mamy konto i nowiutkie książeczki czekowe. Pozostały nowiutkie do końca swoich dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze tylko ekskluzywne meble z płyty wiórowej, 2 telefony, 2 komputery, parę dupereli i&lt;br /&gt;ZACZYNAMY BUSINESS&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-4752180553771779502?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/4752180553771779502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=4752180553771779502' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/4752180553771779502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/4752180553771779502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2008/06/zaczynamy-biznes.html' title='Zaczynamy biznes'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-175482233336615641</id><published>2008-06-13T14:41:00.029+02:00</published><updated>2008-09-24T22:33:39.155+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bo Polak potrafi'/><title type='text'>Bo Polak potrafi</title><content type='html'>Mamy rok 1991. Wiem, to prehistoria. Ale wtedy również żyli ludzie i próbowali żyć choć trochę lepiej. Zupełnie jak dziś.&lt;br /&gt;Transformacja, Mazowiecki, zamieszanie. Wszystko co państwowe staje się nagle nieefektywne, niemodne, nieopłacalne. Jego wysokość Premier apeluje do Polaków:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Bierzcie sprawy w swoje ręce. Zakładajcie małe firmy. Pomożemy.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Mam niezłą pracę. Stałą pensję. Jestem starszym specjalistą informatyki. Za chwilę zacznę przygodę na swoim. Ale najpierw opowiem co było przedtem...&lt;br /&gt;Ośrodek komputerowy, w którym pracuję, przypomina nieźle wyposażone muzeum. Ale ma być lepiej. Ma być lepiej od wielu lat. Dyrekcja ciągle wyjeżdza zagranicę, poznać oferty wiodących firm w branży. Tamci składają propozycje. A my, że nie mamy pieniędzy. I w następną podróż. To się opłaca. Nie mnie, ale im na pewno. Kiedyś tak się zagalopowali, że pojechali na Targi dla majsterkowiczów. Wiecie, jak trudno z takiej podróży sklecić sensowną notatkę służbową.&lt;br /&gt;Robimy cuda. Unikalne w skali światowej wielodostępowe systemy bazodanowe na komputery klasy IBM370 (to tylko tak fajnie brzmi, w rzeczywistości to szafa o osiągach gorszych od dzisiejszego palmtopa). Potem robimy rzeczy absolutnie niemożliwe i niepotrzebne kodując już zakodowane, ściskając już ściśnięte dane. Stajemy się najlepszymi specjalistami na tym i tamtym świecie od kompresji danych. Po co? Jak to po co...&lt;br /&gt;Nowoczesne, wielopłytowe dyski magnetyczne z niemieckiego odzysku mają po 100 lub 200 megabajtów.&lt;br /&gt;Programy żródłowe piszemy na kartach perforowanych. Widzieliście kiedyś dziurkarkę kart. Zwykle nasze nie mają opisywacza. Ale po co opisywacz, wszystko jest kwestią wprawy. Potem wózek, kilka kilogramów kart i do czytnika na hali maszyn. Oczywiście co pewien czas, karta się nie czyta. Drobiazg, marsz do innego budynku drogą podziemie - 3-e piętro, dziurkujemy, schodzimy i za setnym razem jest już ok. Potem druk programu na papierze komputerowym. Jeden średni wydruk to ok. 8-10kg papieru. Znałem jednego, co poprawiał program na kolanach, rozkładając wydruk na korytarzu długim na jakieś 30m. Najbardziej tradycyjni programiści korzystają z taśmy perforowanej. Nie wiecie, co to taśma perforowana. No, taka do dalekopisów. Nie wiecie co to dalekopis. Ja też już zapomniałem.&lt;br /&gt;A co jeśli karty z programem się rozsypały. Nic strasznego. Jest przecież mechaniczny sorter kart. Prawdziwe dzieło sztuki. Olbrzymia, trzeszcząca maszyneria, wspaniała jak legendarna Enigma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziwicie się jak można było na tym wszystkim pracować.&lt;br /&gt;To był największy, najlepszy i najnowocześniejszy sprzęt w Polsce. Idealny, żeby Polak mógł tworzyć rzeczy niemożliwe. Bo Polak potrafi. Bo Polak wszystko potrafi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-175482233336615641?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/175482233336615641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=175482233336615641' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/175482233336615641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/175482233336615641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2008/06/bo-polak-potrafi.html' title='Bo Polak potrafi'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-2774001565334652588</id><published>2008-06-02T14:03:00.026+02:00</published><updated>2008-09-25T17:17:42.959+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O informacji prawie poważnie'/><title type='text'>O informacji niekoniecznie poważnie</title><content type='html'>Telefoniczna informacja gospodarcza - czyż nie brzmi dumnie. Ale nie zawsze było dostojnie.&lt;br /&gt;Jednym z naszych największych wielbicieli okazał się szef grupy chińczyków budujących hotel w Warszawie. Dzwonił prawie codziennie. Posługiwał się nową odmiana esperanto, chiński z domieszką polskiego. Jego pytania były godne testów na inteligencję. Przykład:&lt;br /&gt;"&lt;strong&gt;&lt;em&gt;ja mówić cicho, ty słyszeć głośno&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;". Wszyscy się domyślają. Chodziło oczywiście o megafon.&lt;br /&gt;W trakcie jednej z rozmów, dziewczyna chcąc pochwalić beznadziejne wysiłki nauczenia się naszego prostego języka, zaryzykowała komplement:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Och, jak Pan dobrze mówi po polsku&lt;/strong&gt;.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;I Pani tez&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; - odrzekł wniebowzięty Chińczyk.&lt;br /&gt;Często byliśmy ostatnią deską ratunku. No, bo jak nie pomóc dziewczynie, która na godzinę przed powrotem matki przemalowała włosy na kolor nietuzinkowy. Chciała tylko na chwilę, a wyszło, że na stałe. Tragedia.&lt;br /&gt;Kiedyś zadano tajemnicze pytanie:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Czy mają Państwo domy z bali?&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Spanikowana informatorka z obłędem w oczach, zasłania słuchawkę i pyta kolegów:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Ludzie, mamy jakąś firmę z wyspy Bali ?&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;To była blondynka. Ten kolor włosów tak zwą.&lt;br /&gt;Ta sama osoba wprowadzając dane do bazy, natrafia na kłopot nie do przejścia. Od godziny wertuje wykaz ulic Warszawy z podziałem na dzielnice i w żaden sposób nie może znaleźć ulicy Przegródka. A klient wyraźnie napisał adres: Urząd Pocztowy Warszawa 35, Przegródka 12.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez kilkanaście lat sytuacji komicznych, śmiesznych i tragicznie śmiesznych zebrało się co niemiara. Kilka z nich opiszę jeszcze w następnych odcinkach.&lt;br /&gt;A w przyszłym poście o facecie, który uwierzył w hasło: &lt;strong&gt;Polacy, bierzcie sprawy w swoje ręce.&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-2774001565334652588?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/2774001565334652588/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=2774001565334652588' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/2774001565334652588'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/2774001565334652588'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2008/06/o-informacji-niekoniecznie-powanie.html' title='O informacji niekoniecznie poważnie'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8704366854341655789.post-6651715369344062421</id><published>2008-05-29T17:39:00.005+02:00</published><updated>2008-09-25T17:14:09.622+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Trudne bloga początki'/><title type='text'>Trudne bloga początki...</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/SD7alUgY3gI/AAAAAAAAAAM/KY0nLdTHiIM/s1600-h/kot_JUNIOR.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5205838553981443586" style="FLOAT: left; MARGIN: 0px 10px 10px 0px; CURSOR: hand" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/SD7alUgY3gI/AAAAAAAAAAM/KY0nLdTHiIM/s320/kot_JUNIOR.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Czemu właśnie blog ?&lt;br /&gt;A ile można gadać do kota. Nawet, gdy jest twój, jest czarny i jest kochany.&lt;br /&gt;Umie cholera słuchać.&lt;br /&gt;Tylko dyskusji nie ma żadnej. Ze wszystkim się zgadza.&lt;br /&gt;Może tutaj wreszcie usłyszę - chłopie to zupełnie nie tak.&lt;br /&gt;No dobra. Od początku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem mikroprzedsiębiorcą. Przyznacie, że już samo określenie mojego skromnego statusu wzbudza delikatnie mówiąc uśmiech. Od 16 lat próbuję stworzyć imperium informatyczne w oparciu o nieprzebrane zasoby mojej inwencji, inteligencji i szczęścia. Wyniki są dosyć mierne, ale doświadczeń co niemiara. Chcecie to posłuchajcie...&lt;br /&gt;Najpierw była informacja telefoniczna o handlu i usługach. Profesjonalnie przygotowana, unikalne oprogramowanie, informatorki czekające na pytania przelączane z ręcznej centrali telefonicznej (numer wewnętrzny: 253). Prawdziwy XX wiek. Gorzej z firmami, które gotowe byłyby zapłacić za rozpowszechnianie ofert przez telefon. Są i pierwsi pytający.&lt;br /&gt;Największa grupa chce naprawić okazyjnie nabyte cacka na terenie europejskiego centrum handlowego pod Stadionem X-lecia. Druga grupa, to niestrudzeni łowcy okazji pragnący kupić produkt dostępny w każdym sklepie, ale z atrakcyjnym rabatem. Do pełni szczęścia potrzebne im hurtownie (wiadomo, w hurcie taniej) najlepiej tuż za rogiem. Średnią wartość poszukiwanego produktu szacuję na 8,50zł.&lt;br /&gt;Następni, to niepocieszeni widzowie, którzy nie zdążyli zapisać szczegołów reklamy, puszczanej co 2 godziny w TV. No i jeszcze grupa entuzjastów science-fiction, szukający rzeczy niemożliwych do dostania na naszym rozwijającym się wolnym rynku.&lt;br /&gt;Na pocieszenie, dla tych, którzy chcą rozwinąć podobną działalność dodam tylko, że pieniędzy z tego nie ma, ale już po kilku dniach mogą liczyć na grupę telefonicznych wielbicieli. Dzwonią o każdej porze, tylko po to by z kimś pogadać. Jeśli jesteś uprzejmy/a i nie potrafisz przerwać interlokutorowi, czeka cię conajmniej 15 minut niewątpliwie interesującej rozmowy-monologu.&lt;br /&gt;To tyle na dzisiaj...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnym odcinku najlepsze kawałki z życia informacji telefonicznej.&lt;br /&gt;Oj będzie do śmiechu&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8704366854341655789-6651715369344062421?l=mikrobiznes.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/feeds/6651715369344062421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8704366854341655789&amp;postID=6651715369344062421' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/6651715369344062421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8704366854341655789/posts/default/6651715369344062421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mikrobiznes.blogspot.com/2008/05/trudne-bloga-pocztki.html' title='Trudne bloga początki...'/><author><name>krysmo</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00461937317569016272</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='28' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/TLlf3tDIFkI/AAAAAAAAACk/lNEplXxgBkE/S220/kmblog1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_wxwB31dQAuM/SD7alUgY3gI/AAAAAAAAAAM/KY0nLdTHiIM/s72-c/kot_JUNIOR.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
